Noc świętojańska i ścinanie kani na Kaszubach

Autor: Andrzej Busler. Znalezione na: http://www.kaszubi.pl/o/gdynia/artykulmenu?id=529


Od wieków czas przesilenia letniego jest postrzegany jako okres wyjątkowy, czasem wręcz magiczny. Do dziś obfituje on w różnego typu obrzędy i zwyczaje. Tak było i jest  na Kaszubach. Znajdziemy tutaj całe bogactwo wspomnianych zwyczajów.

Podobnie jak w przypadku innych charakterystycznych dat w kalendarzu, aby w pełni zrozumieć istotę obrzędów świętojańskich, warto cofnąć się czasów przedchrześcijańskich. Sięgając do dawnych korzeni tego święta możemy zauważyć, że od wieków łączyło się ono z kultem słońca, ognia i wody. To także dzień wyjątkowo hucznej zabawy i rozpusty. U naszych słowiańskich przodków istniał pogląd, że podczas nocy świętojańskiej każdy ma wręcz obowiązek upicia się do nieprzytomności, aby doznać tchnienia boskiego. Noc sobótkowa w zamierzchłych czasach nie była z pewnością lekcją dobrych obyczajów. Porównując współczesne zwyczaje kultywowane tego dnia możemy zauważyć, że mają one zdecydowanie łagodniejszy przebieg niż w dawnych czasach. Część pogańskich obrzędów nocy świętojańskiej przetrwała do dziś, jednak sporo z biegiem lat uległo schrystianizowaniu. Kościół katolicki związał ten dzień ze św. Janem, który jako chrzciciel Chrystusa jest niejako mocno związany z kultem wody.

Czarownice i demony

Według wierzeń kaszubskich noc świętojańska to czas niezwykły. W tym okresie szczególną władzę mają demony i czarownice, które spotykają się na najważniejszym w roku sabacie. Panował pogląd, że w tym dniu czarownice mają prawo wejścia po zachodzie słońca do domostw. Gdy tak się stało, na domowników mogły spaść nieszczęścia w postaci chorób, śmierci itp. Dlatego też istniał zwyczaj mający ochronić ludzi i zwierzęta przed następstwami działań sił ciemności. Polegał on na wieszaniu gałązek klonu nad wejściem do domów, w ich oknach, na rybackich łodziach, a także w celu ochrony pszczół ‒ na ulach. Owoce klonu zagrzebywano również przed progami drzwi. Skąd taki zwyczaj? Wierzono, że wymieniona roślina posiada siłę odstraszającą złe moce. Istniało powiedzenie – klón òdgóniô złé duchë (klon odgania złe duchy).

Podczas nocy sobótkowej na szczególnie groźne działanie demonów było narażone bydło. Według wierzeń, czarownice i demony usiłują w tym czasie odebrać zwierzętom mleko. Aby ochronić zwierzęta stosowano różne zabiegi. Jednym z nich było kreślenie krzyży na drzwiach obór. Podobne znaki pasterze kreślili święconą kredą pomiędzy rogami bydła. Także święconą kredą znaczono magiczne koła na łbach zwierząt. Obrysowano nią również wymiona, na których stawiano znak krzyża. Wszystkie te zabiegi miały chronić bydło przed demonami, a także przyczynić się do zdrowia i mleczności krów. Innym sposobem było podawanie w pożywieniu niewielkiej ilości dziegciu mającego dać zwierzętom ochronę przed czarami.

Dobro i zło

Śledząc obrzędy nocy świętojańskiej możemy zauważyć, że według Kaszubów ten czas od dawna postrzegany był, jako szczególny termin walki dobra i zła. Ślad tego znajdziemy w literaturze kaszubskiej.

W utworze Pawła Szefki – Sobótka, pochodzącym z 1958 roku czytamy takie słowa:

to je noc, gdze dzéń z nocą sã mòcëją, gdze złó z dobrym, łża z prôwdą i łaska z grzéchem wiélgą òdbywają bitwã (to jest noc, gdzie dzień z nocą się mocują, gdzie zło z dobrym, gdzie kłamstwo z prawdą i łaska z grzechem wielką odbywają bitwę).

Jak w naszym życiu ‒ dobro nie zawsze triumfuje nad złem. O walce dobra i zła podczas nocy świętojańskiej możemy przeczytać również w arcydziele literatury kaszubskiej Życie i przygody Remusa, autorstwa Aleksandra Majkowskiego. Jego główny bohater ‒ Remus toczy w tym czasie decydującą bitwę ze złem, którą z powodu braku wiary przegrywa.

Doskonale znanym zwyczajem, praktykowanym w wielu regionach Polski, jest zbieranie tego dnia przez kobiety ziół leczniczych. Według wierzeń zioła mają tego dnia najsilniejsze działanie.

Częstą czynnością wykonywaną tradycyjnie w popołudnie poprzedzające noc świętojańską było czyszczenie studni, a także sianokosy – na Jana zabierz sã do sana (na Jana zabierz się do siana).

Kwiat paproci i inne zjawiska

Nieodłącznym i bardzo znanym symbolem, związanym z nocą świętojańską jest kwiat paproci, który według wierzeń ludowych kwitnie o północy. Wiele niewiast stara się go znaleźć. Może to jednak uczynić, kobieta rozebrana do naga. Sprawę kwiatu paproci rozstrzygnął w swym wielotomowym Słowniku Gwar Kaszubskichna tle kultury ludowej – ks. dr Bernard Sychta, który pisał, że za gołymi kobietami zawsze gonią parobcy i być może, dlatego jeszcze nikomu nie udało się znaleźć i zerwać kwiatu paproci.

Tego dnia dziwne przypadki mogą nas spotkać na rozstajnych drogach. Według starych podań możemy dowiedzieć się, że rozstawiano tam brony powiązane nicią konopną, ustawione kolcami do góry. Spieszące na sabat czarownice, jadące okrakiem na miotłach musiały przesunąć się po wspomnianych gwoździach.

Sobótczi – Swiãti odziń (Sobótki – Święty ogień)

Doskonale znanym zwyczajem kultywowanym w wielu miejscach Polski jest palenie sobótkowych ognisk (sobótczi). Sobótkowe ogniska zwano świętym ogniem lub świętym światłem. Według wierzeń, święty ogień ma moc niszczenia niewidzialnych sił ciemności. Dlatego oprócz samej zabawy, dawne ogniska sobótkowe miały na celu odstraszenie demonów od obsianych pól. Dziś pali się je w różnych miejscach, dawniej czyniono to na najwyższych pagórkach w każdej miejscowości. Obecnie sobótkowe ogniska w większym stopniu skupiają młodzież, w czasach naszych przodków, ludność całych wsi. Dawniej sygnałem do zapalenia świętego ognia był hejnał bazun. Sam moment zapalania ognia miał uroczysty charakter, czynił to zazwyczaj senior danej społeczności wykorzystując zeszłoroczną sobótkową głownię. Sobótka była czasem pojednania, publicznie wyznawano swoje winy, oczekując przebaczenia od skrzywdzonych. Czasem jednak zdarzało się, iż podczas nocy świętojańskiej publicznie wykluczano winowajcę ze społeczności. Takie praktyki, stosowano w stosunku do tych, którzy nie chcieli stanąć przed sobótkowym sądem. Po wspomnianej, uroczystej części następowała zabawa wokół sobótkowego ognia trwająca wiele godzin. Na koniec, gdy ogień wygasał, młode pary trzykrotnie przeskakiwały nad ogniskiem w celu oczyszczenia z wszelkiego zła. Jeśli taka sztuka nie udawała się, był to znak, że w domu takiej osoby jest obecna czarownica. Wierzono, że sobótkowy ogień ma działanie oczyszczające. Dlatego też resztki spalonego drewna zabierano do domów, gdzie następnego dnia palono nimi w kominku.

W południowej części Kaszub na wody jezior puszczano kawałki żarzącego się drewna. Święty ogień umieszczano także na drucianych siatkach, które zawieszano wysoko na łodziach. Do ognia wkładano wianek ziołowy poświęcony w oktawę Bożego Ciała. Czyniono tak z myślą o dobrych połowach. W miejscowościach gdzie były jeziora, świętojański ogień puszczano tylko na wodę. Nie zapalano go na wzgórzach. Rozniecał go najstarszy rybak w asyście swych młodszych kolegów.

Na północnych Kaszubach istniał wśród rybaków zwyczaj palenia ognia na płyciznach w okolicy brzegu. W zależności kierunku wiatru czyniono to na Wiôldzim Mòrzu (Morzu Bałtyckim) lub Môłim Mòrzu (Zatoce Puckiej). Każda maszoperia mocowała na długich drągach beczki wypełnione smołą, naftą i drewnem. Aby wystraszyć czarownice strzelano do wspomnianych palących się beczek. Na brzegu w tym czasie królowały śpiewy i tańce, które trwały do momentu zgaśnięcia ognia. Zabawę przenoszono następnie do sali, gdzie trwała zazwyczaj do rana.

W Helu i Karwi na morze puszczano wianki. Jeśli pozwalała na to pogoda na wodę wypływano łodziami z muzyką i lampionami. Dobry obyczaj nakazywał, aby każda rybacka dziewczyna udała się w tym czasie na zabawę. Tego wieczora młodzi łączyli się często w pary.

Pisząc o sobótkowych ogniskach należy wspomnieć o jeszcze jednym zwyczaju praktykowanym głównie na południu Kaszub tzw. paleniu czarownic, mającym charakter widowiska. Kulminacyjnym punktem tego spektaklu jest oczywiście spalenie kukły czarownicy na lądzie lub na wodzie.

Noc świętojańska to także czas wróżb głównie dla młodych panien. Popularnym zwyczajem jest puszczanie wianków na wodę tzw. wianki. Jeśli wianek przepłynie i złapie go kawaler jest to wróżba szybkiego zamążpójścia.

Scynanie kani (Ścinanie kani)

Kania to dość rzadko występujący ptak drapieżny z rodziny sokołów. W przysłowiach kaszubskich zapowiadał często pojawienie się suszy – pragnie jak kania deszczu; wzdicha jak kania za deszczã (pragnie jak kania deszczu; wzdycha jak kania za deszczem). Nie jest to charakterystyczne wyłącznie dla Kaszub. Podobne wierzenia funkcjonowały na Ukrainie. Prawdopodobnie wzięło się od charakterystycznego głosu wydawanego przez kanię w locie. Kaszubom nasuwało to skojarzenie – pjic, pjic (pić, pić). Być może w tym stwierdzeniu tkwią korzenie charakterystycznego obrzędu kultywowanego do dziś na Kaszubach ‒ obrzędu scynania kani (ścinania kani). Ksiądz dr Bernard Sychta podaje jeszcze inną wersję dotyczącą korzeni tego zwyczaju w postaci legendy. Według tego podania w dawnych czasach, kaszubską ziemię dotknęła szczególnie silna susza, powodując wyparowanie jezior i rzek. Wówczas Stwórca litując nad umierającym z pragnienia ptactwem zalecił kopać studnie. Kiedy wszystkie ptaki zabrały się do pracy, jedna tylko kania w obawie o zabrudzenie nóg odmówiła pracy. Spotkała ją za ten czyn zasłużona kara. Od tego czasu kania ma prawo pić krople wody wyłącznie ze szczelin kamieni. Na północnych Kaszubach twierdzono, że ukarany ptak do dziś może pić wodę tylko z morza. Z tych stron pochodzi także opowiadanie łączące kanię z postacią kobiety. Według wspomnianego podania, gdy Chrystus wędrował ze św. Piotrem po ziemi, wstąpił do jednego z domostw, aby napić się wody. Chciwa kobieta pożałowała spragnionemu Jezusowi szklanki wody, za co została przemieniona w kanię. Do dziś można usłyszeć wołanie tego ptaka – pić, pić! Inne podania ludowe mówią o tym, że kania żyła kiedyś pod postacią czarownicy.

Mit znajduje odzwierciedlenie w używanych do dziś porzekadłach – pije wòdã jak kania (pije wodę jak kania). Obrzęd ścinania kani odprawiany w wigilię nocy świętojańskiej zwany jest również ‒ traceniem kani. Jest on odprawiany w postaci widowiska. Jego treścią jest oskarżenie, osądzenie i ukaranie kukły kani, która według wierzeń kaszubskich jest winny wszelkiemu złu. W tekście oskarżenia możemy usłyszeć wiele zarzutów. Oczywiście wszystkiemu zawsze winna jest kania. Stałymi postaciami tego widowiska są szôłtës (sołtys), przësãżni (przysięgli), kat, lesny (leśniczy), rakôrz i pachołek. Spektakl skupiał dawniej mieszkańców całych wsi. Odbywał się na dużym placu. W jego centralnej części na długim palu osadzano sądzoną kanię. Następnie odczytywano długą listę win kani. Przestrzegano także, że złych ludzi czeka w przyszłości podobna sprawiedliwość, po czym kat ścinał znienawidzonemu stworzeniu głowę. Następnie zakopywano kukłę w przygotowanym wcześniej dole. W dawnych czasach zamiast kukły kani ścinano żywego ptaka, a w późniejszym czasie nieżywą kurę.

We Władysławowie we wspomnianym widowisku udział brał jedynie kat, ścinając symboliczny czerwony kwiat, zatknięty na słupie, wznosząc okrzyk – Jak ta szabla sã swiécy, tak té kanje głowa zlecy! (Jak ta szabla się świeci, tak tej kani głowa zleci!)

Do dziś nie wyjaśniono ostatecznie istoty widowiska. Być może to swoista obrona i zrzucenie swych win na sądzoną kukłę. Istnieje przysłowie – wëbrojił, a terô sã bòji jak kania na swiãtégò Jana (broił, a teraz się boi jak kania na świętego Jana).Profesor Tadeusz Linkner podaje dwie hipotezy odnoszące się niniejszego zagadnienia. Według pierwszej, obrzęd miał pełnić funkcję dydaktyczno-moralizatorską. Według drugiej, być może został zainicjowany przez duchownych krzewiących nową wiarę lub stworzony przez lud pogański porzucający swe dawne tradycje.

Obrzęd ścinania kani znalazł swe stałe miejsce w literaturze kaszubsko-pomorskiej. Pisali o nim Florian Ceynowa, Jan Karnowski, Bolesław Fac, Jan Piepka, Marta Bystroń, Jan Rompski, Paweł Szefka i Jan Patock.

Poniżej wiersz Bolesława Faca nawiązujący do ścinania kani.

Stary sposób na kanię 

Kania – milvus ptak z sokoła
Ptak drapieżny z dziobem zgiętym
Na bezchmurnym niebie woła
Tocząc swe pragnienia pieśni

A jej susza
skrzydła rusza
A jej śpiew ‒
w lesie śmierć

Siada kania w swym strapieniu
Szuka wody na kamieniu
Na kamieniu suchym siada ‒
Mocna sieć na skrzydła spada

Bo jej pazur
ptaki raził
Święty Janie!
Zetną kanię

Pasterz – królem, pasterz – sędzią
Pasterz katem wnet tu będzie
kania żywa
kania z gliny-
Cieszą się na sąd dziewczyny

Tak więc z króla nakazu
Pasterz ją sądzi z odrazą
Kat już ścina mak czerwony
Lub piwonię z gwoździa brony
O, jak krwawo świeci szabla
kiedy głowa kani spadła!
A przy drzewie świeżo ściętym
kwitnie paproć w noc dziewczętom.

Obrzęd ścinania kani nie jest tak powszechnie kultywowany jak dawniej, ale możemy go spotkać w różnych częściach Kaszub. Widowisko jest od wielu lat przypominane w noc świętojańską przez Klub Studencki „Pomorania” w checzy w Łączyńskiej Hucie. W Gdyni w 2008 roku po wielu latach powróciło do tej tradycji Koło Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w Wielkim Kacku.

Udając się na tegoroczne sobótki warto pomyśleć przez chwilę o dawnej tradycji naszych przodków. Porównajmy również obrzędy świętojańskie funkcjonujące w innych regionach Polski, a także poza jej granicami. Regionalne tradycje są ogromnym bogactwem kulturowym, które obecnie w świecie popkultury mogą być swoistym mechanizmem obronnym społeczeństwa. Być może nie będzie odkrywcze, ale z pewnością prawdziwe stwierdzenie, że świat będzie ciekawy jeśli będzie różnorodny.

Advertisements
Noc świętojańska i ścinanie kani na Kaszubach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s