Planety i żywioły – ich znaczenie w dawnej tradycji i obrzędowości ludowej

Autor: Aleksandra Szymańska. Żródło: rme.cbr.net.pl – artykuł opublikowany oryginalnie w dwóch częściach: część 1, część 2.


W dawnej kulturze ludowej magia była jednym z podstawowych narzędzi opisywania i systematyzowania rzeczywistości. Wierzono, że istotny wpływ na los człowieka mają ciała niebieskie i żywioły, które decydują o naszym codziennym bycie, dlatego w ważnych obrzędowo momentach warto pozyskać ich przychylność.

Burza

Prawie we wszystkich kulturach burza była traktowana jako symbol walki dobra ze złem, a piorun stanowił broń życiodajnego bóstwa solarnego w walce z siłami podziemnymi, należącymi do strefy nocy. W mitologii słowiańskiej symbolizował boga Peruna, Perkuna – władcę nieba i błyskawic. Wierzono, że pierwsze uderzenie pioruna zapładnia ziemię. Był otoczony kultem, a wzniecony przez niego ogień uważano za święty. W mitologii greckiej za burzę odpowiedzialny był Zeus, władca błyskawic, w mitologii nordyckiej funkcję tę pełnił Thor, natomiast w mitologii rzymskiej bogiem burzy był Jowisz, najwyższy władca nieba i ziemi, ojciec bogów. Starożytni Egipcjanie za boga burzy uważali Seta, a Celtowie – Taranisa.

W kręgu tradycji chrześcijańskich burzę i piorun uznawano za przejaw gniewu Bożego. Niszczył on wszelkie ostoje zła i grzechu. Jego ofiarami byli ludzie nikczemni, którzy dopuścili się wyjątkowo odrażających postępków lub zbrodni. Ochronę przed zniszczeniami spowodowanymi przez burzę miała stanowić zapalona w oknach gromnica.

Według wierzeń ludowych wszystkimi zjawiskami atmosferycznymi, w tym także burzą, zawiadywał Pan Bóg. Towarzyszące jej grzmoty, to odgłosy przerzucania przez anioły w raju skał przygotowanych na Dzień Sądu. Według ówczesnych przekonań błyskawice sprawiały, że Niebo się otwierało, chociaż oślepiony jasnością człowiek nie był w stanie niczego w nim dostrzec.

Twierdzono, że za wywołanie burzy odpowiedzialni mogli być samobójcy lub zabita żmija. Świecące na żmiję słońce zwiastowało nadejście burzy w dniu następnym. Gdy burzowa pogoda trwała zbyt długo należało martwego węża przykryć kamieniami lub gałęziami, a zwłoki samobójcy odkopać i pogrzebać za dziewiątą miedzą licząc od granicy wsi lub spalić daleko poza jej granicami.

Nagłe deszcze w czasie żniw i sianokosów mogły wywołać grabie rzucone na ziemię zębami do góry, które rozdzierały niebo. Burzę sprowadzały również demony zwane płanetnikami czy chmurnikami.

Ochronę przed burzą i gradobiciem stanowiły dźwięki dzwonków loretańskich, którymi zawiadywali specjalni dzwonnicy. Funkcję tę pełnili wyłącznie wyjątkowo bogobojni mężczyźni, wybierani przez całą miejscową społeczność.

Aby ustrzec się przed burzą przestrzegano różnych zakazów magicznych: w Dni Krzyżowe nie wolno było prząść, a w czasie oktawy Bożego Ciała obowiązywał zakaz prania kijanką. Przed fatalnymi konsekwencjami tego zjawiska chroniły przedmioty, które miały jakikolwiek kontakt z sacrum, jak: poświęcone wianki, palmy wielkanocne i zioła. Zabezpieczenie stanowiły też święte obrazy i gromnica umieszczone w oknie, brona na podwórzu ustawiona do góry zębami i siekiera.

W celu ochrony upraw przez działaniem  burzy na polu ustawiano krzyże wykonane z witek poświęconej palmy oraz gałązek, którymi udekorowane były ołtarze na Boże Ciało, zakopywano w ziemi teksty Ewangelii i piętkę chleba z wieczerzy wigilijnej, a w Zielone Świątki chłopcy obiegali miedze pól z pochodniami zapalonymi od sobótkowego stosu.

Według powszechnego przekonania piorun nigdy nie uderzał w lipę, uważaną za drzewo Najświętszej Marii Panny i leszczynę, która dała schronienie Świętej Rodzinie podczas ucieczki do Egiptu.

Wiatr

W wielu kulturach wiatr był uważany za przejaw „kosmicznego życia”. Nazywano go  również „oddechem Ziemi”, a wszelkie związane z  nim anomalie  były traktowane jako zwiastuny chorób, klęsk i katastrof. Od niepamiętnych czasów wiatr był czczony jako bóstwo lub siła o boskim pochodzeniu. W starożytnym Egipcie wierzono w potęgę boga Szu, władcy czterech wiatrów, z czterech stron świata. Z kolei przyjazny ludziom wiatr północny był uważany za oddech boga Amona. W kulturze greckiej za poszczególne strony świata był odpowiedzialny innych bóg, natomiast Słowianie oddawali cześć Pochwistowi (Poświstowi).

W Starym Testamencie pojawianiu się Stwórcy towarzyszyły gwałtowne podmuchy wiatru, a kiedy na górze Horeb Bóg przeszedł obok Eliasza, uderzeniem wiatru ruszył górę i rozkruszył skały. W Nowym Testamencie  w wichrze nastąpiło zesłanie Ducha Świętego. Ten „oddech ziemi” wyrażał tu także potęgę i wielkość majestatu Bożego.

W tradycyjnej kulturze wiatr przybierał postać materialną, najczęściej mężczyzny z rozwianymi włosami, wydętymi policzkami, w potarganym odzieniu. Mieszkańcy okolic Krakowa wierzyli, że wiatry to żyjący w Niebie gospodarze, którzy mieszają powietrze. Na Łemkowszczyźnie żywioł ten był kojarzony z przebywającym na olbrzymim drzewie wielkoludem, który słał go na różne strony świata.

Pojawienie się silnego, porywistego wiatru łączono z powieszeniem się człowieka, wtedy bowiem diabeł porywał duszę i hulał z nią do piekła. Wierzono również, że gwałtowny podmuch zrywał się w chwili śmierci osoby o demonicznych właściwościach. Obawiając się, że szatan wkręci się wraz z wiatrem do przędzy, w niektórych regionach obowiązywał zakaz przędzenia w wietrzne dni. W wielu wsiach wiatr utożsamiano z duszami ludzi tragicznie zmarłych, nieochrzczonych, dzieci przyduszonych przez matkę w czasie snu, porońców i osób źle pochowanych. Ponadto w wietrze mogły ukrywać się strzygi, zmory oraz inne strachy, skłaniające ludzi do złego. Mógł też wywoływać choroby i epidemie wśród ludzi i zwierząt.

Wiatr był jednak nie tylko siłą niszczącą. Jego łagodne powiewy przyjemnie chłodziły podczas gorącego lata i umożliwiały żeglugę. Uważano go za siłę zapładniającą, bez której zamierało życie. Jego podmuchy miały korzystny wpływ na wegetację roślin i płodność zwierząt. W niektórych regionach wierzono, że może być także sprawcą brzemienności kobiet.

W celu obrony przed negatywnymi skutkami oddziaływania wiatru stosowano nakaz padania na ziemię, klękania lub ukrycia się. Podczas burzy, albo w chwilach pojawienia się wichru powietrznego nie wolno było wychodzić z domu bez poświęconych przedmiotów. Jeśli już nastąpiło zetknięcie z tym żywiołem, to należało trzykrotnie splunąć przez lewe ramie. Inną formą obrony było  skierowanie w jego stronę ostrego narzędzia, modlitwa, kropienie wodą święconą. W zależności od regionu na wiatr sypano mąkę, sól lub kaszę poświęcone w dniu świętej Agaty.

Wierzono, że wiatr jest dostarczycielem wiadomości z zaświatów. Były to informacje na temat pogody, przyszłych losów człowieka i świata, przyczyn chorób i możliwości ich leczenia. Twierdzono, że wiatr wschodni zwiastował brzydką pogodę, południowy – ciepło i słońce, zachodni – silne deszcze, a północny – chłody i niepogodę. Na Śląsku na podstawie kierunku wiatru przepowiadano przyszłość. Wiatr północny zapowiadał śmierć osoby starej, południowy – w średnim wieku, natomiast wschodni – śmierć dziecka.

Woda

W dawnych kulturach woda była postrzegana jako odwieczna materia, początek  istnienia, symbol życia i wieczności. Tej, wypływającej z głębi ziemi przypisywano moc oczyszczającą, a spadającej z nieba – moc zapładniającą. Wierzono, że woda bieżąca niesie życie i obmywa, zaś stojąca jest siedliskiem złych mocy i śmierci. W chrześcijaństwie za jej pośrednictwem w trakcie ceremonii Chrztu Świętego zmywany jest grzech pierworodny.

Woda jest darem Bożym, który powstał bez udziału człowieka i stanowi własność wszystkich istot żyjących na świecie, dlatego nie można jej odmówić nikomu, nawet największemu wrogowi. Zawsze otaczano ją szacunkiem, traktując jak żywą istotę. Przemawiano do niej, składano jej ofiary, chroniono przed zbezczeszczeniem i skalaniem. Wykorzystywano ją w celu przywrócenia sił witalnych, płodności i urodzaju. Była cennym lekarstwem dla ludzi i zwierząt.

Woda pełniła ważną rolę podczas różnego rodzaju zabiegów magicznych i obrzędowych. Szczególne znaczenie miało obmywanie i kropienie wodą, które nie tylko zabezpieczało ludzi oraz ich dobytek przed działaniem piekielnych mocy, usuwało wszelkie zło, ale także przynosiło zdrowie, dostatek i szczęście. W celu zapewnienia sobie powodzenia w życiu oraz dobrej kondycji fizycznej w wigilię Bożego Narodzenia domownicy obmywali twarz i ręce wodą, w której umieszczone były monety ze szlachetnego kruszcu. Dość powszechną praktyką były również  rytualne kąpiele w potokach i źródłach w noc z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek, przed wschodem słońca.

Wyjątkową wartość miała pierwsza kąpiel noworodka, którą przygotowywano z wody nabieranej z prądem potoku, a potem wylewano w ustronne miejsce, by nie pozbawić dziecka szczęścia. Powszechna była też ceremonia obmywania ciała zmarłego. Starano się by do zużytej do tego celu wody nie miały dostępu ani zwierzęta gospodarskie, ani ludzie, ponieważ mogło to grozić utratą zdrowia.

Kropienie wodą święconą towarzyszyło niemal każdej ważniejszej pracy oraz wielu obrzędom dorocznym i rodzinnym. Zraszano więc bydło przy pierwszym wiosennym wypasie, pług przed pierwszą orką, progi i kąty nowo wybudowanej chaty i budynków inwentarskich, wóz, którym młodzi jechali do ślubu, kołyskę dla dziecka czy trumnę.

Nad zbiornikami wodnymi odprawiano wiele zabiegów magicznych i obrzędowych. Na Podtatrzu palono Śmiertkę, czyli kukłę obnoszoną po wsi przez dziewczęta w tzw. Białą Niedzielę, podczas Wielkiego Postu, do wody wrzucano Marzannę, nad potokiem w Wielki Czwartek palono Judasza – pradawne symbole zimy lub śmierci.

Wierzono również w lecznicze właściwości wody, szczególnie jeśli była ona zaczerpnięta w jakiś szczególny sposób i o określonej porze. W tradycyjnych pieśniach ludowych symbolizowała kobietę, dziewczyńską cnotę, a jej picie lub ofiarowanie było porównywane z aktem miłosnym. W niektórych kulturach funkcjonowało przekonanie, że woda zabiera panieńską urodę. Oznaczała też przemijanie.

Ogień

Ogień odgrywał bardzo ważną rolę w kulturze ludowej. Z jednej strony był kojarzony z  bezpieczeństwem i ciepłem domowego ogniska, a z drugiej z niszczycielską siłą, której składano przebłagalne ofiary. W tradycji starosłowiańskiej czczono przede wszystkim „ogień niebieski”, czyli słońce i piorun, a także „ogień ziemski” uważany za jego symbol.

Według tradycyjnej wizji świata władzę nad ogniem sprawował Pan Bóg. Ogień pochodzący ze sfery sacrum był otaczany powszechnym szacunkiem i traktowany jak żywa istota. Wierzono, że można go rozgniewać, obrazić, przeprosić czy zyskać jego przychylność i dlatego obchodzono się z nim bardzo ostrożnie. Obowiązywał powszechny zakaz plucia do ognia, stawania do niego tyłem, deptania, przeklinania i wrzucania do niego ostrych narzędzi.

Ognisko (lub zastępujący je piec) stanowiło centrum życia rodziny. Raz rozniecony płomień płonął w domu bez przerwy, umiejętnie podsycany i zabezpieczany przed wygaśnięciem.  Przy każdym rozniecaniu płomienia czyniono znak krzyża, a pojawiającą się iskrę witano słowami: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, Witaj gościu pożądany, Jezusieńku nasz kochany! Witam pana mojego i światłość Jego. Wierzono, że jeśli podczas palenia w piecu słychać piski (mokrego drewna) jest to odgłos albo pokutującej duszy (i trzeba się za nią modlić) albo zwiastun śmierci jednego z domowników.

Ogień rozpalony w odpowiedni sposób i we właściwym czasie zapewniał szczęcie, dostatek i bezpieczeństwo, miał wymiar magiczny. Na przykład poświęcone w Niedzielę Palmową nadpalone gałązki wierzbowe wiązano w krzyżyki i zatykano na polu, co miało uchronić uprawy przed suszą i gradobiciem. Ogień płonący w domu należało przynajmniej raz w roku „odnowić”, najlepiej na przełomie starego i nowego roku. W obrzędowości słowiańskiej gaszenie i rozpalanie ognia było ważną czynnością podejmowaną w czasie Bożego Narodzenia. Gaszono go w Wigilię lub na Trzech Króli, a ponownie zapalano następnego dnia, na przykład od płomienia kościelnych świec. W wielu regionach „nowy ogień” rozpalano w Wielką Sobotę, przynosząc zarzewie z poświęconego przez kapłana ogniska, palonego przy kościele.

Obrzędowe niecenie ognia należało uczynić w sposób naturalny, czyli poprzez pocieranie o siebie dwóch kawałków drewna lub krzesiwa. Specjalnych zabiegów wymagało również jego gaszenie, dokonywane najczęściej przy pomocy wody święconej. Wykorzystanie do tego celu zwykłej wody, a co grosza nieczystości, jak również zadeptywanie czy zasypywanie żaru było uznawane za zniewagę dla tego żywiołu i mogło spowodować jego zemstę. W Beskidach Zachodnich ogień wygaszano w wigilię uroczystości św. Wawrzyńca, żeby zmęczony całoroczną służbą człowiekowi mógł odpocząć oraz w chacie, w której znajdowało się ciało zmarłego. Nagłe zgaśnięcie płomienia było odbierane jako zła wróżba, zwiastująca niepowodzenie lub chorobę. W ważnych okolicznościach ogień można było pożyczyć, chociaż odnoszono się do tego dość niechętnie. Przekazanie uzyskanego w ten sposób płomienia odbywało się tylko po zachodzie słońca.

Ogień miał także charakter magiczny. Jego blask odstraszał demony, chronił ludzi oraz ich dobytek.  W XIX wielu powszechny był zwyczaj obchodzenia przez kobiety swoich gospodarstw z ogniem rozpalonym przez księdza w Wielką Sobotę. Rytuał ten  miał uchronić domostwo przed pożarem, a rodzinę przed nieszczęściem. W wielu regionach Europy w Noc Sobótkową palono ogniska wokół których zbierała się młodzież. Odbywające się wówczas skoki przez płomienie miały znaczenie oczyszczające i chroniły przed różnymi dolegliwościami. Dziewczyny, które nie odważyły się na taki wyczyn lub były nieobecne podczas rozpalania ogniska podejrzewano o czarownictwo.

Ogień był wykorzystywany przy różnego rodzaju praktykach medycznych. Używano go do przypiekania chorych miejsc, zwłaszcza przy leczeniu ran, ukąszeń, krost i wysypek. Uzdrawiające właściwości miało przechodzenie przez ogień lub obnoszenie go wokół chorego. Sprawdzał się on również w działaniach przeciw dolegliwościom spowodowanym czarami: „Aby usunąć rzucone przez czarownicę na dziecko uroki, zalecano na przykład by owinąć dziewięć ziarenek jęczmienia skoszonego przed wschodem słońca i spalić je na żarzących się węglach posypanych święconym zielem. Dzięki takim zabiegom, chory miał odzyskać zdrowie, a czarownica stracić na dziewięć lat swą moc”. Na podstawie obserwacji płomienia i dymu przewidywano pogodę.

Słońce

Chrześcijaństwo widziało w słońcu symbol Chrystusa, nad którego śmiercią płakało wraz z księżycem i gwiazdami. Porównywano do niego Najświętszą Maryję Pannę. Biblijnemu mitowi o oddzieleniu światła od ciemności przypisuje się symboliczną separację dobra od zła. Wędrówka słońca po niebie odzwierciedla odwieczną walkę światła z mrokiem, życia ze śmiercią, ładu z chaosem, i nieustanne zwycięstwo słońca, które podlega permanentnej regeneracji, zarówno w cyklu dobowym, jak i rocznym.

Od niepamiętnych czasów słońce organizowało ziemski czas i przestrzeń, jego ruch po niebie wyznaczał pory dnia i roku. Pełniąc tak ważne funkcje, kreowało rytm wydarzeń obrzędowych. Większość ceremonii świeckich i świąt liturgicznych nawiązywało do cykli słonecznych i miało wyraźny charakter solarny. Boże Narodzenie, Wielkanoc uroczystość Zesłania Ducha Świętego, święto Jana Chrzciciela i Wszystkich Świętych  przypadały właśnie w okresach astronomicznych przesileń.

Słońce stanowiło najstarszy temat mitów solarnych. Modlono się do słońca i pod różnymi imionami czczono jako bóstwo. W starożytnym Egipcie bóg Re był bogiem słońca, w Babilonie – Szamasz, w Persji i na Bliskim Wschodzie Mitra, w starożytnej Grecji a także Rzymie – Helios, w tradycji prasłowiańskiej ze słońcem związany był Swaróg – bóg nieba i ognia. Z odległych czasów w tradycji ludowej zachowało się przekonanie, że słońca nie można pokazywać palcem, ponieważ w ten sposób znieważa się sacrum. Wierzono, że słońce pochodzi od Boga i stanowi światłość – dar Stwórcy dla ludzi, by lżej im było znosić ziemskie wygnanie. Uznawano je za dar boży, okno w niebie, uchyloną bramę niebieską, a nawet oko Pana Boga lub oko dnia. Wschodzące słońce witano obnażając głowę, a żegnano je czyniąc znak krzyża. W tradycji ludowej znane były specjalne modlitwy i zaklęcia wygłaszane na powitanie słońca. Pierwsi chrześcijanie modląc się zwracali się w jego kierunku, obyczaj ten został zachowany przez długie wieki na ziemiach słowiańskich.

W kosmologii ludowej słońce często było uznawane za żywą istotę, która wędrując po niebie jest w stanie zaobserwować wszystko i nic się przed nim nie ukryje. Obnażanie się w promieniach słońca uważane było za ciężki grzech, a każde przekroczenie boskich i ludzkich praw przy słońcu oceniano bardzo surowo. Zdarzało się, że niesłusznie posądzeni o popełnienie przestępstwa, zapewniając o swojej niewinności, powoływali słońce na świadka. Wierzono, że  słońce mieszka w pałacu, ma rodzinę i twarz człowieka. Wykazuje również ludzkie uczucia – śmieje się, płacze, tańczy, gdy jest mu wesoło, zażywa morskiej kąpieli. Kiedy jego blask jest zamglony – choruje, podczas przesilenia zimowego – umiera. Szczególny lęk wywoływało zaćmienie słońca, które interpretowano jako uwięzienie planety przez złe moce, czarta czy pożarcie przez złego potwora. Jego następstwem miały być wojny, zaraza, głód i inne nieszczęścia. Zagrożeniem dla słońca była też żmija, która mogła je pożreć.

Z cyklem dobowym słońca po orbicie było związanych wiele magicznych wierzeń i obrzędów. Wschód słońca był zawsze witany z radością, bowiem oznaczał początek nowego dnia. To właśnie wtedy należało rozpocząć codzienną aktywność, dokonać wszelkich czynności magicznych i uzdrowicielskich, zebrać zioła, które później można było wykorzystać w celach leczniczych. Południe, czyli okres największego nasycenia promieni słonecznych było odbierane jako czas świąteczny i na tę chwilę zawieszano wszelkie prace i odmawiano modlitwy w jego intencji. Według niektórych wierzeń była to pora pojawiania się demonów, dlatego w niektórych krajach obowiązywał zakaz spania w południe, aby ustrzec się przed ich działalnością lub zażywania kąpieli, ponieważ demony mogły wciągnąć i utopić człowieka. Z kolei w celu zapewnienia szczęścia i wszelkiej pomyślności pierwszą wodę po kąpieli noworodka należało wylać w samym środku dnia. Od zachodu słońca do świtu trwała pora sprzyjająca działaniu złych mocy i sił piekielnych. Do tego czasu wszelkie prace musiały być zakończone, a kłótnie rozstrzygnięte. Po zachodzie słońca nie można było zostawiać dziecięcych pieluszek na dworze, siać gryki, pożyczać sobie różnych przedmiotów oraz czerpać wody na kąpiel dla dziecka. Wieczorami mieszkańcy wsi schodzili się pod figurę i odmawiali modlitwy. Północ była uznawana za czas dominacji szatana i największą aktywność istot demonicznych. O dwunastej swoją działalność rozpoczynały wszelkiego rodzajuzmory, a z grobów wstawały strzygi. W Zaduszki wszystkie zmarłe dusze udawały się o tej porze do kościoła.

Księżyc

Od zarania dziejów srebrzyste światło księżyca budziło zachwyt, a jednocześnie niepokój ludzi. Wraz ze słońcem, księżyc był symbolem wszechświata, towarzyszył chrześcijańskim scenom Narodzenia i Ukrzyżowania oraz apokaliptycznym wizerunkom Matki Bożej. Często był traktowany jako żywa istota, z ludzką twarzą. Przypisywano mu umiejętności kierowania ludzkim życiem, wpływ na wiele ziemskich zjawisk oraz zdolności wróżebne.

W kręgu kultury słowiańskiej księżyc określano mianem miesiąca. W tradycji ludowej mówiono o nim również: błyszcz, kawalerskie słonko, łysy, rogacz czy miesiączek. Wierzono, że ma duży wpływ na zjawiska przyrodnicze, życie ludzi i zwierząt oraz świat istot nadprzyrodzonych. Szczególne związki z tą planetą przypisywano zwierzętom lunarnym, które pojawiały się i znikały tak jak księżyc, np. ślimak czy niedźwiedź. Wielowiekowa tradycja dotycząca prac ogrodniczych i polowych, ale również zbioru ziół, wykonywania przetworów, wędkowania, prac przy pszczołach, opierała się prawie wyłącznie na rytmie księżyca wyznaczonym nowiem, pełnią i kwadrami. Wiedzę w tym zakresie wykorzystywano już w starożytności o czym świadczą zapiski w wielu dziełach z tego okresu. Dla przykładu Kolumella zalecał by nawożenie gleby przeprowadzać między pełnią i nowiem, zaś Katon by nawóz wywozić kiedy nie ma Księżyca Według Pliniusza dla przycinania gałęzi żywopłotów najlepszy był okres po pełni, natomiast niektóre gatunki roślin należało siać przed pełnią. W oceniebadaczy kultury ludowej, znajomość wpływu rytmów Księżyca na przyrodę, ludzi, zwierzęta była najpowszechniejsza u Słowian, chociaż znano ją i stosowano również w wielu innych krajach Europy i Ameryki.

W kręgu kultury chrześcijańskiej księżyc był uważany za małą latarnię, która z Bożego rozkazu ma władać nocą i odmierzać czas. Wierzono, że jego światło jest niezbędne do życia ludzi, zwierząt i roślin, a niedobory, podobnie jak nadmiar mogą być przyczyną wielu chorób i dolegliwości.

Według powszechnego przekonania księżyc był bramą prowadzącą w zaświaty, miejscem przejściowym, zawieszonym pomiędzy niebem, ziemią i strefą podziemną. Tu właśnie tu zatrzymywały się osoby, które nie były ani dobre, ani złe, jak również wielcy pokutnicy – Adam i Ewa czy legendarny mistrz Twardowski. Na planecie tej przebywali grzesznicy, którzy chcieli odkupić swoje winy, zwłaszcza za złamanie podstawowych nakazów rządzących ludzkim życiem. Według podań ludowych światło księżyca budziło demony wodne. Podczas księżycowych nocy można było zobaczyć dusze snujące się w pobliżu cmentarzy i na rozstajnych drogach oraz czarownice zbierające zioła. Uaktywniały się równieżdiabłyi zmory domowe. W czasie pełni wzrastała aktywność wampirów, upiorówi wilkołaków.

Najbardziej tajemniczą cechą księżyca był cykl przemian, który dzielił się na kwadry, fazy, w czasie których następował wzrost lub zanik tej planety. Wierzono, że poszczególne fazy mają decydujący wpływ na wiele ludzkich poczynań. W okresie nowiu dobrze było wykonywać wszelkiego rodzaju prace gospodarskie, polowe, lecznicze i magiczne. W tym okresie zalecano aby odstawić dziecko od piersi, bo wtedy będzie ładne, urządzić wesele, liczyć pieniądze, potrząsać kiełbasą, by spowodować jej pomnożenie i budować studnie. Znane były też czynności zakazane, jak: siew zbóż, ścinanie siana, wyrzucanie obornika czy wykonywanie niektórych praktyk medycznych. Wierzono, że nów jest porą działalności czarownic, które na skutek spotęgowania swoich właściwości mogą sprowadzić na ludzi i zwierzęta choroby oraz inne nieszczęścia.

Okres pełni był kojarzony z wysypem grzybów. Warto też było zacząć prace polowe, siać zboża, groch, ziemniaki, rozpoczynać sianokosy, ścinać drzewa przeznaczone na budowę, wprowadzać się do nowego domu czy dokonywać zakupu inwentarza. Był to czas sprzyjający zawieraniu małżeństw i odstawianiu dziecka od piersi.Funkcjonowało też wiele negatywnych przejawów tego zjawiska. Księżyc w pełni był niebezpieczny zwłaszcza dla ciężarnych kobiet i małych dzieci, dlatego kołyski ustawiano w miejscu, gdzie nie docierały jego promienie. Powszechne było przekonanie, że w tym czasie uaktywniają się choroby psychiczne i nerwowe. Zbyt długie wpatrywanie się w księżyc mogło grozić utratą wzroku lub inną ciężką chorobą. Zakazane było sienie pszenicy i koniczyny, szczepienie drzewek owocowych i nasadzanie drobiu.

Szczególną uwagę zwracano na wpływ księżyca na organizm kobiety, przypisując mu ścisły związek z menstruacją i ciążą. Postrzegano go za ciało niebieskie związane z żeńskim elementem wszechświata. W kręgu kultury chrześcijańskiej uważano go za własność Matki Bożej. W apokryficznych podaniach Maryja ofiarowała świętemu Jerzemu księżyc jako nagrodę za obronę dziewiczej czci i walkę z szatanem.

Gwiazdy

Gwiazdy nazywano Bożym światłem i ozdobą nieba. Wykorzystywano je do przepowiadania przyszłości, zwiastowały niezwykłe wydarzenia, były otoczone nabożnym lękiem, podziwem i szacunkiem. W tradycji słowiańskiej uważano je za światło niebieskie – lampki lub pochodnie aniołów lub latarnie Pana Boga. Twierdzono też, że gwiazdy są otworami w niebie przez które mieszkańcy Ziemi mogą oglądać rajską światłość. Wierzono również, że są odpowiednikami dusz ludzi zbawionych, a także stanowią światło ludzkiego życia. Każdy człowiek miał swoją gwiazdę. W chwili narodzin anioł zapalał ją na niebie, a w momencie śmierci spadała z nieboskłonu. Najjaśniejszym światłem świeciły gwiazdy ludzi prawych, żyjących zgodnie z przykazaniami bożymi. Na widok spadającej gwiazdy w wielu regionach Polski wypowiadano trzykrotnie: Nie moja, by odwrócić od siebie zły los. Wierzono także, że gdy człowiek wyjątkowo bogobojny i szlachetny widząc spadające ciało niebieskie wypowie życzenie, ma dużą szansę na jego rychłe spełnienie. Spadające gwiazdy były zapowiedzią nieszczęść, kataklizmów, wojen i śmierci. Obserwując gwiazdy można było przepowiedzieć pogodę, przyszłe plony, ilość mleka, jaj i grzybów. Gwiazda jasno świecąca nad domem zwiastowała szczęście domownikom, a dla panny na wydaniu oznaczała rychłe zamążpójście.

Gwiazdom i zespołom gwiazd nadawano różnego rodzaju określenia, bardzo często zaczerpnięte z Ewangelii. Mleczna Droga była nazywana Drogą Matki Bożej, Drogą Świętych, Drogą Umarłych, Drogą do Betlejem czy Drogą do Jeruzalem. Wiele z nich symbolizowało Najświętszą Maryję Pannę. Szczególne miejsce w ludowych wyobrażeniach o gwiazdach zajmowała Gwiazda Betlejemska zapowiadająca narodziny Jezusa Chrystusa. Uważano, że powstała ona w chwili Zwiastowania, ale była niewidoczna dla mieszkańców Ziemi, aż do chwili narodzin Zbawiciela. Dzięki niej Trzej Królowie i pasterze znaleźli drogę do groty Narodzenia. Wyobrażano ją sobie jako dużą gwiazdę o pulsującym świetle i „ogonie” jak u komety. Wierzono, że będzie zwiastunką końca świata, a jej ponowne pojawienie się na nieboskłonie będzie znakiem wzywającym wszystkich na Sąd Boży. Gwiazda Betlejemska była postrzegana jako rodzaj drogowskazu, szczególnie w kolędach i pastorałkach. Do dnia dzisiejszego kojarzy sięze świętami Bożego Narodzenia, a w noc Wigilią zapowiada przybycie Świętego Mikołaja. Od niepamiętnych czasów wyklejana z papieru kolorowa gwiazda jest głównym rekwizytem odwiedzających nasze domy kolędników.


 

Żródła:

  1. Brzozowska-Krajka A.: ,Symbolika dobowego cyklu powszedniego w polskim folklorze tradycyjnym, Lublin: Wydaw. UMCS, 1994.
  2. Janicka-Krzywda U.: Zwyczaje, tradycje, obrzędy. Kraków: Wydawnictwo WAM – Księża Jezuici, 2013.
  3. Kowalski P.: Kultura magiczna. Omen, przesąd, znaczenie. Warszawa: Wydaw. Nauk. PWN, 2007.
  4. Kłosiewicz S..:  Przyroda w polskiej tradycji. Warszawa:   Sport i Turystyka – Muza SA,   2011.
  5. Wójtowicz M.: Etnografia Lubelszczyzny – ludowe wierzenia o wietrze. Dokument dostępny w Word Wide Web: http://teatrnn.pl/
Reklamy
Planety i żywioły – ich znaczenie w dawnej tradycji i obrzędowości ludowej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s