Z podań i demonologii Podhala

Autor: Maryla Kaźmierczak. Żródło:  Biuletyn Dialektologicznego Koła Naukowego, nr 2, październik 2008


 

Skaliste, dzikie góry – miejsca tajemnicze, niedostępne, od zawsze inspirowały wyobraźnię ludzi żyjących w ich sąsiedztwie. Ludowa fantazja zaludniała je postaciami zbójników, księżniczek, czarowników, złych i dobrych duchów, słowem bohaterami legend. Powstawało też wiele podań związanych z charakterystycznymi dla Podhala miejscami, skałami, wzniesieniami, rzekami. Dawniej przekazywane z pokolenia na pokolenie, jako miejscowe wierzenia, dziś dołączyły do atrakcji turystycznych. Coraz częściej, aby ocalić od zapomnienia, spisuje się je, lecz najpiękniej nadal brzmią opowiadane przez górali. Bywalcom Podhala znane są gawędy o śpiących rycerzach, zaklętym w Tatrach wojsku, Mnichu znad Morskiego Oka, gazdach co zjedli ślimaka czy powstaniu Zakopanego. Zainteresowanym i chcącym sobie przypomnieć te urokliwe historie polecam stronę: http://e-zakopane.pl/legendy/ gdzie znajduje się zbiór podań podhalańskich.

Wyobrażenia górali o świecie nadnaturalnym zawsze były bogate i wyjątkowo złożone. Lasy, polany, góry, rzeki, gaje, zamieszkiwały bóstwa i demony zarówno dobre, jak i złe. Z czasów pogańskich pochodziła wiara w boginki (zwane też mamunami i dziwożonami), topielce, zmory (siodła), upiory (wieszczyce), strzygi, strzygonie, wilkołaki, płanetniki oraz przypołudnice. Część z nich to zbłąkane dusze, nie mogące zaznać spokoju po śmierci. Inne związane są z siłami przyrody, od których pasterska kultura podhalańska była zależna i które niosły jej jednocześnie korzyści jak i zagrożenia. Pradawne bóstwa i zjawy potrafiły ściagać podróżnych ze szlaków, podrzucać chore dzieci matkom, dusić we śnie, niszczyć uprawy.

Przed złymi mocami broniono się na różne sposoby: święconym zielem, pacierzami mówionymi na opak, zakreślając magiczne koło święconą kredą, stosując odpowiednie amulety czy też malując tajemnicze znaki w obejściu. Wszystkim działaniom pasterskim towarzyszył niezmiernie bogaty zespół wierzeń i zabiegów magicznych. Wiedzę tajemną przechowywali starzy bacowie, ciesząc się przez to ogromnym autorytetem wśród chłopstwa.

Wśród tych wszystkich złych i nieprzychylnych człowiekowi demonów, zdarzały się jednak istoty życzliwe. Takimi były duszki leśne – wierzono, że bawią się one i figlują, czasem pomagają pastuchom w odnalezieniu zbłąkanej owcy lub podarują biednemu srebrniaka.

Również z natury złośliwe demony można było sobie zjednać. Na przykład płanetnika, gdy przebywał na ziemi pod postacią człowieka, należało z godnością przyjąć, aby następnie cieszyć się jego przychylnością i opieką.

Część pogańskich praktyk nadal towarzyszy życiu Górali, wystarczy tylko dokładniej się przyjrzeć.


 

Żródła:

  • B. Bazińska, Wierzenia i praktyki magiczne pasterzy w Tatrach Polskich, [w:] Pasterstwo Tatr Polskich i Podhala, Wrocław 1967, t.1,
  • S. Flizak, Materiały etnograficzne i historyczne z terenu Zagórzan, Poznań-Łódź, 1952,
  • B. i A. Podgórscy, Wielka księga demonów polskich, Katowice 2005
Reklamy
Z podań i demonologii Podhala

Magia Podlasia

Autor: Maryla Kaźmierczak. Żródło: Biuletyn Dialektologicznego Koła Naukowego, nr 3, kwiecień 2010


Na ziemiach Podlasia, na obszarze między Narwią, Biebrzą i Brzozówką splatały się dzieje Polaków, Białorusinów, Ukraińców, Żydów, Niemców i Tatarów. Jest to w związku z tym także wyjątkowe miejsce przenikania się folkloru polskiego, litewskiego, ruskiego oraz pruskiego. Region ten posiada swoje unikalne tradycje i wierzenia. Właśnie Podlasie nazywano dawniej „krainą czarownic i magii czarnoksięskiej” (Teodoro-Lefevre J.M., M. Kasterska-Sergescu, Les Sables d`Olonne, „Podlaski Kwartalnik Kulturalny”, 4/2000r., s.48). Spotykamy tutaj zarówno wierzenia typowe dla terenów słowiańskich, polskich czy europejskich, jak i charakterystyczne wyłącznie dla omawianych ziem lub z nich się wywodzące. Związane są one z miejscami, które od wieków w kulturze ludowej były magicznie nacechowane, jak cmentarze, nawiedzone domy, miejsca tragicznej śmierci oraz tereny dla człowieka niedostępne – ciemne, gęste lasy, głębie jezior, rwące rzeki itp. W wyobrażeniach miejscowej ludności miejsca te zamieszkują wszelakiego rodzaju duchy osób zmarłych, zjawy, demony, boginki, diabły oraz postaci półdemoniczne, jak wróżki czy czarownice.

Do XIX w. wciąż żywe były na Podlasiu opowieści o pokutnicach i bogenkach (ogólnosłowiańskie boginki), zmorach (którymi zostawały po śmierci grzeszne kobiety), diabłach (np. diabeł błotny, Borowy), demonach (np. baba jagodowa) czy łupirzach,
czyli upiorach (strzygach, topielicach – bogunkach). W obawie przed ich szkodliwym oddziaływaniem unikano miejsc kulturowego bytowania nieprzyjaznych człowiekowi mocy, określonych pór dnia związanych z ich działalnością czy też zamawiano Szeptuchy (kobiety odczyniające uroki poprzez szeptanie zaklęć). Dbano także o dobre relacje z duchami opiekuńczymi, jak domowyki lub damawoje (ogólnopolskie domowniki), ubożęta czy po części południce, które mogły się za człowiekiem wstawić, cofnąć zły czar bądź pomagać w codziennych pracach. Do dzisiaj usłyszeć można opowieści w nadbiebrzańskich domostwach o wystawianym w czasie Wigilii jedzeniu na rogach domu, aby dokarmić malutkich opiekunów dobytku.

Jeszcze w ubiegłym stuleciu w okolicach rzeki Brzozówki opowiadano o spotkaniach z demoniczną postacią kazytką, wywodzącą się z białoruskich wierzeń. Były to stare i brzydkie rusałki, baby wodne, po śmierci przemieniały się w nie dusze starych kobiet, które umarły w tragiczny sposób lub zapiły się na śmierć. Kazytki czyhały na swoje ofiary nad brzegiem wody, aby „załaskotać” je na śmierć bądź utopić. Młode rusałki (rusawki) w wierzeniach Podlasia były natomiast dużo bardziej płochliwe i przeważnie na widok człowieka uciekały. Podobnie do kazytek postępowały w trakcie kośby na łąkach młode i powabne żytnice i kózytki (żytnie rusałki – kulturowe skrzyżowanie południcy i rusałki), a także rusałki polne,
konopielki (pilnujące konopi, lnu i warzyw) oraz północnice pojawiające się w środku nocy, głównie u niemowląt, nie dające im spać poprzez straszenie, szczypanie i drapanie (podobnie do ogólnopolskiej zmory czy nocnicy).

Jak każdy rejon Polski po przyjęciu chrześcijaństwa, tak i Podlasie stworzyło własną społeczność diabłów, związanych z określonymi miejscowościami, obszarami bądź działaniem. W legendach, bajkach, przesądach można więc spotkać: Borutę Podlaskiego, Diabliki (Brytana i Kłobuga) oraz diabły szlacheckie: Kosińskiego z Podlasia i Kurejkę, a także całą plejadę imion i nazwisk, pod którymi kryją się piekielni wysłannicy, m.in.: Wściekły, Mikoła, Łoziński, Wasyl, Kowalich, Kuba, Kusy, Kacper Barani Łeb, Juda, Rokita Paprocki, Rosochaty, Przykita, Postyj.

Charakterystyczną dla ziem Podlasia była również wiara w wilkołaki, stąd przywędrowała ona na pozostałe tereny Polski. Wierzenia te są wynikiem przenikania się wpływów ukraińskich, białoruskich i polskich. Według ludowych przekazów w czasie pełni „wybrańcy” przemieniali się w wilka na dwóch nogach, który atakował zwierzęta gospodarskie, a także sporadycznie ludzi. Można było odczarować taką osobę, zmuszając czarownicę do cofnięcia rzuconego uroku albo uderzając wilkołaka widłami między oczy.

Równie ciekawe, jak wierzenia są zwyczaje i obrzędy, jakie panowały bądź nadal panują na Podlasiu. Jeszcze do niedawna początek Adwentu obwieszczano głośnym trąbieniem na ligawach (trąbienie na Adwent). W czasie karnawału, szczególnie w soboty i ostatki urządzano bachusy czynne, czyli wieczory taneczne z obfitym poczęstunkiem. W wigilię Zielonych Świątek (Palinocka – sobótka) rozpalano ogniska obrzędowe, a z odpalonymi od nich pochodniami obiegano pola (opalając zboże) i pastwiska dla zapewnienia sobie urodzaju i pomyślnego wypasu.

Jednym z reliktów, związanym z kultem przodków, jest zwyczaj zawieszania na starych drzewach desek wotywnych. Uwieczniano na nich pasyjki i inskrypcje zawierające prośby w intencji zmarłych, czyli prośbę o pokój duszy. Inskrypcje dotyczyć mogły także i żywych proszących o powodzenie w życiu czy zdrowie. Deski te miały także praktyczne zastosowanie w medycynie ludowej. Drzazga włożona pod poduszkę odpędzała nocnice powodujące bezsenność. Potarcie o deskę brodawką miało powodować jej uschnięcie. Pod deską zakopywano ścięte kołtuny i wszelkie inne przedmioty, które oddziaływały źle na zdrowie i życie domowników.

Współcześnie wiele wierzeń i zwyczajów zanikło, ale pamięć ludzka wciąż zachowała wspomnienie niektórych dawnych praktyk. Można o nich przeczytać w wielu pozycjach dotyczących wierzeń i obrzędów dawnej Polski czy też wybranego
rejony. To takiej lektury gorąco zachęcam!


 

Źródła:

  • L. Pełka, Polska demonologia ludowa, Warszawa, 1987
  • B. Ogrodowska, Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce, Warszawa 2001
  • B. i A. Podgórscy, Wielka księga demonów polskich, Katowice 2005
  • W. Grąbczeski, L. Pełka, Opowieści o diabłach podlaskich…, Siedlce 1991
  • http://wiki.basnie.pl/
Magia Podlasia