Ludowe obyczaje wielkanocne Powiatu Krasnostawskiego

Żródło: http://www.krasnostawska.pl/?p=2405


Święta wielkanocne obejmują liczne dawne tradycje. Niektóre z praktykowanych zwyczajów wywodzą się jeszcze z czasów przedchrześcijańskich, niosąc w sobie echa niezwykle ważnych niegdyś obrzędów roku rolniczego praktykowanych w ramach obchodzonych przez plemiona słowiańskie Jarych Godów. Związane były one z zakończeniem zimy i powitaniem wiosny, z czasem zostały w różnym stopniu schrystianizowane i włączone do elementów kultury chrześcijańskiej.

Współcześnie spotykane praktyki wielkanocne z jakimi mamy do czynienia na terenie powiatu Krasnostawskiego – w rezultacie wielowiekowej unifikacji, a także mieszania się różnorodnych lokalnych zwyczajów – zasadniczo są zbliżone do tych spotykanych współcześnie w innych regionach Polski.

Wielki tydzień – kulminacyjny czas obchodów męki i zmartwychwstania – rozpoczyna się od Niedzieli Palmowej (zwanej niegdyś również Kwietną Niedzielą), kiedy to wierni święcą zdobne palmy. Tu należy się wyjaśnienie, odnośnie nazwy „palma” która w rzeczywistości wywodzi się ze stosowanego niegdyś określania dla wiechy; kwiatu trzciny pospolitej, stanowiącej jeden z podstawowych elementów tradycyjnej wielkanocnej palmy. Podstawą konstrukcji tradycyjnych palm były gałązki wierzbowe z baziami, do ozdobienia służyły – poza wspominanym kwiatem trzciny – rośliny wiecznie zielone: bukszpan, barwinek, borówka, widłak, sosna, cis, tuja. Ponadto czasem stosowano świeże lub bibułkowe kwiaty i wstążki. Współcześnie rynek zdominowały palmy w stylu wileńskim, wykonane z zasuszonych, często barwionych, kwiatów, mchów i traw.

Niegdyś, w niedzielę palmową, po powrocie z kościoła, symbolicznie uderzano palmą domowników, wypowiadając przy tym słowa: „Palma bije, nie zabije, ale zdrowie da”. Palmy wielkanocne wyraźnie odgrywają istotną rolę, wykraczającą poza ramy świąt wielkanocnych. Palmy zwyczajowo przechowywano, umieszczając je np. za świętymi obrazami – co miało chronić domostwo od ognia i piorunów. Innym niezwykle ciekawym zwyczajem, wciąż jeszcze spotykanym na terenie powiatu Krasnostawskiego (min. w okolicach Dworzysk czy Orłowa murowanego) jest umieszczanie palm – po niedzielnym wielkanocnym śniadaniu – za gospodarstwem w polu, w zasiewach pszenicy, co ma przynieść “urodzaj i dobry chleb”.

Wielki poniedziałek i wtorek to zwyczajowy czas porządków w domostwach. W wielką środę niegdyś palono ogniska – aby mogły się przy nich ogrzać dusze zmarłych. Następnego dnia pozostawiano dla zmarłych misy z jedzeniem. W Wielką Sobota następuje święcenie pokarmów (tzw. święconka), które spożywane są dopiero podczas niedzielnego uroczystego wielkanocnego śniadania. Samo śniadanie było jak i jest posiłkiem w miarę możliwości obfitym, mającym wręcz charakter obżarstwa. Istotną rolę odgrywały jajka, którymi się przy stole symbolicznie stukano lub się nim dzielono.

Jajka – jako symbol początku; życia – a także zwyczaj ich malowania to nieodłączny element świąt wielkanocnych. Sama tradycja zdobienia jaj kurzych, rzadziej gęsich czy kaczych, sięga w Polsce co najmniej wczesnego średniowiecza będąc wspólnym wszystkim Słowianom zwyczajem wiosennym. Malowaniem jajek zajmowały się tylko kobiety, które wypędzały z izb każdego przybysza płci męskiej. Obecnie na terenie powiatu Krasnostawskiego wykonuje się głównie kraszanki (pisanki barwione jednolicie), pisanki drapane (drapanki), rzadziej zaś właściwe pisanki wykonywane metodą batikową – poprzez pisanie (rysowanie) wzorów gorącym woskiem a następnie zanurzaniu jaja w barwniku.

Lokalnym folklorem jest również zwyczaj zwany „Meus” w ramach którego po śniadaniu wielkanocnym, mieszkańcy kilku okolicznych wiosek: Olesin, Kolonii Wielobycz, Kolonia Bobrowe, Majdan Krzywski, Jaślików i Niemienice, zbierali się w lesie pomiędzy swymi wioskami, gdzie po obmyciu się w źródle, we wspólnym gronie spożywano przyniesione jadło. Poza żywnością i trunkami zabierano ze sobą również instrumenty muzyczne. „Meus” stanowi nawiązanie do Emaus – biblijnej miejscowości do której wędrowali apostołowie po zmartwychwstaniu Jezusa, i gdzie wraz z nim spożywali posiłek. Zwyczaj ten posiada również pewne nawiązania do krakowskiej tradycji Emaus która była w XIXw. wielkim, uroczystym spacerem mieszczan krakowskich po całym dniu siedzenia za stołem, przeprowadzanym na pamiątkę wyżej wspomnianej historii biblijnej. Krakowski Emaus przerodził się z czasem w ludową zabawę i rodzaj odpustu.

Lany poniedziałek, Śmigus-dyngus, zwany dawniej również dniem św. Lejka, to w rzeczywistości relikt dwóch odrębnych zwyczajów. Śmigus oznaczał chłostanie rózgą, wierzbową gałązką lub palmą. Dyngus zaś oblewanie – szczególnie panien – wodą. Aby nie zostać nadto oblanym, stosowano wykupywanie się za pomocą pisanek, a także innych datków ze świątecznego stołu. Z kolei w środowiskach dworskich zwyczaj oblewania się wodą zmodyfikowano zastępując wiadra z wodą kilkoma kroplami perfum. W ten sposób realizowano tradycję bez uszczerbku dla zdrowia, wyglądu i sukienek śmigusowych ofiar.

Przytoczone powyżej przykłady tradycyjnych obyczajów wielkanocnych oddają tylko w pewnym stopniu bogactwo kulturowe regionu. Niestety, zwyczaje wielkanocne ulęgają postępującemu zapomnieniu i spłyceniu, ograniczając się do elementów najbardziej typowych i często bezrefleksyjnych jak święcenie palm i pokarmu, a także oblewanie się wodą, bez wchodzenia w sferę magiczną i obrzędową dawnego ludowego obyczaju.


TCh / Artykuł opublikowany pierwotnie w nr4 / 2014r. wydawnictwa Panorama Lubelska – Ludzie Biznes Gospodarka

Ludowe obyczaje wielkanocne Powiatu Krasnostawskiego

Planety i żywioły – ich znaczenie w dawnej tradycji i obrzędowości ludowej

Autor: Aleksandra Szymańska. Żródło: rme.cbr.net.pl – artykuł opublikowany oryginalnie w dwóch częściach: część 1, część 2.


W dawnej kulturze ludowej magia była jednym z podstawowych narzędzi opisywania i systematyzowania rzeczywistości. Wierzono, że istotny wpływ na los człowieka mają ciała niebieskie i żywioły, które decydują o naszym codziennym bycie, dlatego w ważnych obrzędowo momentach warto pozyskać ich przychylność.

Burza

Prawie we wszystkich kulturach burza była traktowana jako symbol walki dobra ze złem, a piorun stanowił broń życiodajnego bóstwa solarnego w walce z siłami podziemnymi, należącymi do strefy nocy. W mitologii słowiańskiej symbolizował boga Peruna, Perkuna – władcę nieba i błyskawic. Wierzono, że pierwsze uderzenie pioruna zapładnia ziemię. Był otoczony kultem, a wzniecony przez niego ogień uważano za święty. W mitologii greckiej za burzę odpowiedzialny był Zeus, władca błyskawic, w mitologii nordyckiej funkcję tę pełnił Thor, natomiast w mitologii rzymskiej bogiem burzy był Jowisz, najwyższy władca nieba i ziemi, ojciec bogów. Starożytni Egipcjanie za boga burzy uważali Seta, a Celtowie – Taranisa.

W kręgu tradycji chrześcijańskich burzę i piorun uznawano za przejaw gniewu Bożego. Niszczył on wszelkie ostoje zła i grzechu. Jego ofiarami byli ludzie nikczemni, którzy dopuścili się wyjątkowo odrażających postępków lub zbrodni. Ochronę przed zniszczeniami spowodowanymi przez burzę miała stanowić zapalona w oknach gromnica.

Według wierzeń ludowych wszystkimi zjawiskami atmosferycznymi, w tym także burzą, zawiadywał Pan Bóg. Towarzyszące jej grzmoty, to odgłosy przerzucania przez anioły w raju skał przygotowanych na Dzień Sądu. Według ówczesnych przekonań błyskawice sprawiały, że Niebo się otwierało, chociaż oślepiony jasnością człowiek nie był w stanie niczego w nim dostrzec.

Twierdzono, że za wywołanie burzy odpowiedzialni mogli być samobójcy lub zabita żmija. Świecące na żmiję słońce zwiastowało nadejście burzy w dniu następnym. Gdy burzowa pogoda trwała zbyt długo należało martwego węża przykryć kamieniami lub gałęziami, a zwłoki samobójcy odkopać i pogrzebać za dziewiątą miedzą licząc od granicy wsi lub spalić daleko poza jej granicami.

Nagłe deszcze w czasie żniw i sianokosów mogły wywołać grabie rzucone na ziemię zębami do góry, które rozdzierały niebo. Burzę sprowadzały również demony zwane płanetnikami czy chmurnikami.

Ochronę przed burzą i gradobiciem stanowiły dźwięki dzwonków loretańskich, którymi zawiadywali specjalni dzwonnicy. Funkcję tę pełnili wyłącznie wyjątkowo bogobojni mężczyźni, wybierani przez całą miejscową społeczność.

Aby ustrzec się przed burzą przestrzegano różnych zakazów magicznych: w Dni Krzyżowe nie wolno było prząść, a w czasie oktawy Bożego Ciała obowiązywał zakaz prania kijanką. Przed fatalnymi konsekwencjami tego zjawiska chroniły przedmioty, które miały jakikolwiek kontakt z sacrum, jak: poświęcone wianki, palmy wielkanocne i zioła. Zabezpieczenie stanowiły też święte obrazy i gromnica umieszczone w oknie, brona na podwórzu ustawiona do góry zębami i siekiera.

W celu ochrony upraw przez działaniem  burzy na polu ustawiano krzyże wykonane z witek poświęconej palmy oraz gałązek, którymi udekorowane były ołtarze na Boże Ciało, zakopywano w ziemi teksty Ewangelii i piętkę chleba z wieczerzy wigilijnej, a w Zielone Świątki chłopcy obiegali miedze pól z pochodniami zapalonymi od sobótkowego stosu.

Według powszechnego przekonania piorun nigdy nie uderzał w lipę, uważaną za drzewo Najświętszej Marii Panny i leszczynę, która dała schronienie Świętej Rodzinie podczas ucieczki do Egiptu.

Wiatr

W wielu kulturach wiatr był uważany za przejaw „kosmicznego życia”. Nazywano go  również „oddechem Ziemi”, a wszelkie związane z  nim anomalie  były traktowane jako zwiastuny chorób, klęsk i katastrof. Od niepamiętnych czasów wiatr był czczony jako bóstwo lub siła o boskim pochodzeniu. W starożytnym Egipcie wierzono w potęgę boga Szu, władcy czterech wiatrów, z czterech stron świata. Z kolei przyjazny ludziom wiatr północny był uważany za oddech boga Amona. W kulturze greckiej za poszczególne strony świata był odpowiedzialny innych bóg, natomiast Słowianie oddawali cześć Pochwistowi (Poświstowi).

W Starym Testamencie pojawianiu się Stwórcy towarzyszyły gwałtowne podmuchy wiatru, a kiedy na górze Horeb Bóg przeszedł obok Eliasza, uderzeniem wiatru ruszył górę i rozkruszył skały. W Nowym Testamencie  w wichrze nastąpiło zesłanie Ducha Świętego. Ten „oddech ziemi” wyrażał tu także potęgę i wielkość majestatu Bożego.

W tradycyjnej kulturze wiatr przybierał postać materialną, najczęściej mężczyzny z rozwianymi włosami, wydętymi policzkami, w potarganym odzieniu. Mieszkańcy okolic Krakowa wierzyli, że wiatry to żyjący w Niebie gospodarze, którzy mieszają powietrze. Na Łemkowszczyźnie żywioł ten był kojarzony z przebywającym na olbrzymim drzewie wielkoludem, który słał go na różne strony świata.

Pojawienie się silnego, porywistego wiatru łączono z powieszeniem się człowieka, wtedy bowiem diabeł porywał duszę i hulał z nią do piekła. Wierzono również, że gwałtowny podmuch zrywał się w chwili śmierci osoby o demonicznych właściwościach. Obawiając się, że szatan wkręci się wraz z wiatrem do przędzy, w niektórych regionach obowiązywał zakaz przędzenia w wietrzne dni. W wielu wsiach wiatr utożsamiano z duszami ludzi tragicznie zmarłych, nieochrzczonych, dzieci przyduszonych przez matkę w czasie snu, porońców i osób źle pochowanych. Ponadto w wietrze mogły ukrywać się strzygi, zmory oraz inne strachy, skłaniające ludzi do złego. Mógł też wywoływać choroby i epidemie wśród ludzi i zwierząt.

Wiatr był jednak nie tylko siłą niszczącą. Jego łagodne powiewy przyjemnie chłodziły podczas gorącego lata i umożliwiały żeglugę. Uważano go za siłę zapładniającą, bez której zamierało życie. Jego podmuchy miały korzystny wpływ na wegetację roślin i płodność zwierząt. W niektórych regionach wierzono, że może być także sprawcą brzemienności kobiet.

W celu obrony przed negatywnymi skutkami oddziaływania wiatru stosowano nakaz padania na ziemię, klękania lub ukrycia się. Podczas burzy, albo w chwilach pojawienia się wichru powietrznego nie wolno było wychodzić z domu bez poświęconych przedmiotów. Jeśli już nastąpiło zetknięcie z tym żywiołem, to należało trzykrotnie splunąć przez lewe ramie. Inną formą obrony było  skierowanie w jego stronę ostrego narzędzia, modlitwa, kropienie wodą święconą. W zależności od regionu na wiatr sypano mąkę, sól lub kaszę poświęcone w dniu świętej Agaty.

Wierzono, że wiatr jest dostarczycielem wiadomości z zaświatów. Były to informacje na temat pogody, przyszłych losów człowieka i świata, przyczyn chorób i możliwości ich leczenia. Twierdzono, że wiatr wschodni zwiastował brzydką pogodę, południowy – ciepło i słońce, zachodni – silne deszcze, a północny – chłody i niepogodę. Na Śląsku na podstawie kierunku wiatru przepowiadano przyszłość. Wiatr północny zapowiadał śmierć osoby starej, południowy – w średnim wieku, natomiast wschodni – śmierć dziecka.

Woda

W dawnych kulturach woda była postrzegana jako odwieczna materia, początek  istnienia, symbol życia i wieczności. Tej, wypływającej z głębi ziemi przypisywano moc oczyszczającą, a spadającej z nieba – moc zapładniającą. Wierzono, że woda bieżąca niesie życie i obmywa, zaś stojąca jest siedliskiem złych mocy i śmierci. W chrześcijaństwie za jej pośrednictwem w trakcie ceremonii Chrztu Świętego zmywany jest grzech pierworodny.

Woda jest darem Bożym, który powstał bez udziału człowieka i stanowi własność wszystkich istot żyjących na świecie, dlatego nie można jej odmówić nikomu, nawet największemu wrogowi. Zawsze otaczano ją szacunkiem, traktując jak żywą istotę. Przemawiano do niej, składano jej ofiary, chroniono przed zbezczeszczeniem i skalaniem. Wykorzystywano ją w celu przywrócenia sił witalnych, płodności i urodzaju. Była cennym lekarstwem dla ludzi i zwierząt.

Woda pełniła ważną rolę podczas różnego rodzaju zabiegów magicznych i obrzędowych. Szczególne znaczenie miało obmywanie i kropienie wodą, które nie tylko zabezpieczało ludzi oraz ich dobytek przed działaniem piekielnych mocy, usuwało wszelkie zło, ale także przynosiło zdrowie, dostatek i szczęście. W celu zapewnienia sobie powodzenia w życiu oraz dobrej kondycji fizycznej w wigilię Bożego Narodzenia domownicy obmywali twarz i ręce wodą, w której umieszczone były monety ze szlachetnego kruszcu. Dość powszechną praktyką były również  rytualne kąpiele w potokach i źródłach w noc z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek, przed wschodem słońca.

Wyjątkową wartość miała pierwsza kąpiel noworodka, którą przygotowywano z wody nabieranej z prądem potoku, a potem wylewano w ustronne miejsce, by nie pozbawić dziecka szczęścia. Powszechna była też ceremonia obmywania ciała zmarłego. Starano się by do zużytej do tego celu wody nie miały dostępu ani zwierzęta gospodarskie, ani ludzie, ponieważ mogło to grozić utratą zdrowia.

Kropienie wodą święconą towarzyszyło niemal każdej ważniejszej pracy oraz wielu obrzędom dorocznym i rodzinnym. Zraszano więc bydło przy pierwszym wiosennym wypasie, pług przed pierwszą orką, progi i kąty nowo wybudowanej chaty i budynków inwentarskich, wóz, którym młodzi jechali do ślubu, kołyskę dla dziecka czy trumnę.

Nad zbiornikami wodnymi odprawiano wiele zabiegów magicznych i obrzędowych. Na Podtatrzu palono Śmiertkę, czyli kukłę obnoszoną po wsi przez dziewczęta w tzw. Białą Niedzielę, podczas Wielkiego Postu, do wody wrzucano Marzannę, nad potokiem w Wielki Czwartek palono Judasza – pradawne symbole zimy lub śmierci.

Wierzono również w lecznicze właściwości wody, szczególnie jeśli była ona zaczerpnięta w jakiś szczególny sposób i o określonej porze. W tradycyjnych pieśniach ludowych symbolizowała kobietę, dziewczyńską cnotę, a jej picie lub ofiarowanie było porównywane z aktem miłosnym. W niektórych kulturach funkcjonowało przekonanie, że woda zabiera panieńską urodę. Oznaczała też przemijanie.

Ogień

Ogień odgrywał bardzo ważną rolę w kulturze ludowej. Z jednej strony był kojarzony z  bezpieczeństwem i ciepłem domowego ogniska, a z drugiej z niszczycielską siłą, której składano przebłagalne ofiary. W tradycji starosłowiańskiej czczono przede wszystkim „ogień niebieski”, czyli słońce i piorun, a także „ogień ziemski” uważany za jego symbol.

Według tradycyjnej wizji świata władzę nad ogniem sprawował Pan Bóg. Ogień pochodzący ze sfery sacrum był otaczany powszechnym szacunkiem i traktowany jak żywa istota. Wierzono, że można go rozgniewać, obrazić, przeprosić czy zyskać jego przychylność i dlatego obchodzono się z nim bardzo ostrożnie. Obowiązywał powszechny zakaz plucia do ognia, stawania do niego tyłem, deptania, przeklinania i wrzucania do niego ostrych narzędzi.

Ognisko (lub zastępujący je piec) stanowiło centrum życia rodziny. Raz rozniecony płomień płonął w domu bez przerwy, umiejętnie podsycany i zabezpieczany przed wygaśnięciem.  Przy każdym rozniecaniu płomienia czyniono znak krzyża, a pojawiającą się iskrę witano słowami: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, Witaj gościu pożądany, Jezusieńku nasz kochany! Witam pana mojego i światłość Jego. Wierzono, że jeśli podczas palenia w piecu słychać piski (mokrego drewna) jest to odgłos albo pokutującej duszy (i trzeba się za nią modlić) albo zwiastun śmierci jednego z domowników.

Ogień rozpalony w odpowiedni sposób i we właściwym czasie zapewniał szczęcie, dostatek i bezpieczeństwo, miał wymiar magiczny. Na przykład poświęcone w Niedzielę Palmową nadpalone gałązki wierzbowe wiązano w krzyżyki i zatykano na polu, co miało uchronić uprawy przed suszą i gradobiciem. Ogień płonący w domu należało przynajmniej raz w roku „odnowić”, najlepiej na przełomie starego i nowego roku. W obrzędowości słowiańskiej gaszenie i rozpalanie ognia było ważną czynnością podejmowaną w czasie Bożego Narodzenia. Gaszono go w Wigilię lub na Trzech Króli, a ponownie zapalano następnego dnia, na przykład od płomienia kościelnych świec. W wielu regionach „nowy ogień” rozpalano w Wielką Sobotę, przynosząc zarzewie z poświęconego przez kapłana ogniska, palonego przy kościele.

Obrzędowe niecenie ognia należało uczynić w sposób naturalny, czyli poprzez pocieranie o siebie dwóch kawałków drewna lub krzesiwa. Specjalnych zabiegów wymagało również jego gaszenie, dokonywane najczęściej przy pomocy wody święconej. Wykorzystanie do tego celu zwykłej wody, a co grosza nieczystości, jak również zadeptywanie czy zasypywanie żaru było uznawane za zniewagę dla tego żywiołu i mogło spowodować jego zemstę. W Beskidach Zachodnich ogień wygaszano w wigilię uroczystości św. Wawrzyńca, żeby zmęczony całoroczną służbą człowiekowi mógł odpocząć oraz w chacie, w której znajdowało się ciało zmarłego. Nagłe zgaśnięcie płomienia było odbierane jako zła wróżba, zwiastująca niepowodzenie lub chorobę. W ważnych okolicznościach ogień można było pożyczyć, chociaż odnoszono się do tego dość niechętnie. Przekazanie uzyskanego w ten sposób płomienia odbywało się tylko po zachodzie słońca.

Ogień miał także charakter magiczny. Jego blask odstraszał demony, chronił ludzi oraz ich dobytek.  W XIX wielu powszechny był zwyczaj obchodzenia przez kobiety swoich gospodarstw z ogniem rozpalonym przez księdza w Wielką Sobotę. Rytuał ten  miał uchronić domostwo przed pożarem, a rodzinę przed nieszczęściem. W wielu regionach Europy w Noc Sobótkową palono ogniska wokół których zbierała się młodzież. Odbywające się wówczas skoki przez płomienie miały znaczenie oczyszczające i chroniły przed różnymi dolegliwościami. Dziewczyny, które nie odważyły się na taki wyczyn lub były nieobecne podczas rozpalania ogniska podejrzewano o czarownictwo.

Ogień był wykorzystywany przy różnego rodzaju praktykach medycznych. Używano go do przypiekania chorych miejsc, zwłaszcza przy leczeniu ran, ukąszeń, krost i wysypek. Uzdrawiające właściwości miało przechodzenie przez ogień lub obnoszenie go wokół chorego. Sprawdzał się on również w działaniach przeciw dolegliwościom spowodowanym czarami: „Aby usunąć rzucone przez czarownicę na dziecko uroki, zalecano na przykład by owinąć dziewięć ziarenek jęczmienia skoszonego przed wschodem słońca i spalić je na żarzących się węglach posypanych święconym zielem. Dzięki takim zabiegom, chory miał odzyskać zdrowie, a czarownica stracić na dziewięć lat swą moc”. Na podstawie obserwacji płomienia i dymu przewidywano pogodę.

Słońce

Chrześcijaństwo widziało w słońcu symbol Chrystusa, nad którego śmiercią płakało wraz z księżycem i gwiazdami. Porównywano do niego Najświętszą Maryję Pannę. Biblijnemu mitowi o oddzieleniu światła od ciemności przypisuje się symboliczną separację dobra od zła. Wędrówka słońca po niebie odzwierciedla odwieczną walkę światła z mrokiem, życia ze śmiercią, ładu z chaosem, i nieustanne zwycięstwo słońca, które podlega permanentnej regeneracji, zarówno w cyklu dobowym, jak i rocznym.

Od niepamiętnych czasów słońce organizowało ziemski czas i przestrzeń, jego ruch po niebie wyznaczał pory dnia i roku. Pełniąc tak ważne funkcje, kreowało rytm wydarzeń obrzędowych. Większość ceremonii świeckich i świąt liturgicznych nawiązywało do cykli słonecznych i miało wyraźny charakter solarny. Boże Narodzenie, Wielkanoc uroczystość Zesłania Ducha Świętego, święto Jana Chrzciciela i Wszystkich Świętych  przypadały właśnie w okresach astronomicznych przesileń.

Słońce stanowiło najstarszy temat mitów solarnych. Modlono się do słońca i pod różnymi imionami czczono jako bóstwo. W starożytnym Egipcie bóg Re był bogiem słońca, w Babilonie – Szamasz, w Persji i na Bliskim Wschodzie Mitra, w starożytnej Grecji a także Rzymie – Helios, w tradycji prasłowiańskiej ze słońcem związany był Swaróg – bóg nieba i ognia. Z odległych czasów w tradycji ludowej zachowało się przekonanie, że słońca nie można pokazywać palcem, ponieważ w ten sposób znieważa się sacrum. Wierzono, że słońce pochodzi od Boga i stanowi światłość – dar Stwórcy dla ludzi, by lżej im było znosić ziemskie wygnanie. Uznawano je za dar boży, okno w niebie, uchyloną bramę niebieską, a nawet oko Pana Boga lub oko dnia. Wschodzące słońce witano obnażając głowę, a żegnano je czyniąc znak krzyża. W tradycji ludowej znane były specjalne modlitwy i zaklęcia wygłaszane na powitanie słońca. Pierwsi chrześcijanie modląc się zwracali się w jego kierunku, obyczaj ten został zachowany przez długie wieki na ziemiach słowiańskich.

W kosmologii ludowej słońce często było uznawane za żywą istotę, która wędrując po niebie jest w stanie zaobserwować wszystko i nic się przed nim nie ukryje. Obnażanie się w promieniach słońca uważane było za ciężki grzech, a każde przekroczenie boskich i ludzkich praw przy słońcu oceniano bardzo surowo. Zdarzało się, że niesłusznie posądzeni o popełnienie przestępstwa, zapewniając o swojej niewinności, powoływali słońce na świadka. Wierzono, że  słońce mieszka w pałacu, ma rodzinę i twarz człowieka. Wykazuje również ludzkie uczucia – śmieje się, płacze, tańczy, gdy jest mu wesoło, zażywa morskiej kąpieli. Kiedy jego blask jest zamglony – choruje, podczas przesilenia zimowego – umiera. Szczególny lęk wywoływało zaćmienie słońca, które interpretowano jako uwięzienie planety przez złe moce, czarta czy pożarcie przez złego potwora. Jego następstwem miały być wojny, zaraza, głód i inne nieszczęścia. Zagrożeniem dla słońca była też żmija, która mogła je pożreć.

Z cyklem dobowym słońca po orbicie było związanych wiele magicznych wierzeń i obrzędów. Wschód słońca był zawsze witany z radością, bowiem oznaczał początek nowego dnia. To właśnie wtedy należało rozpocząć codzienną aktywność, dokonać wszelkich czynności magicznych i uzdrowicielskich, zebrać zioła, które później można było wykorzystać w celach leczniczych. Południe, czyli okres największego nasycenia promieni słonecznych było odbierane jako czas świąteczny i na tę chwilę zawieszano wszelkie prace i odmawiano modlitwy w jego intencji. Według niektórych wierzeń była to pora pojawiania się demonów, dlatego w niektórych krajach obowiązywał zakaz spania w południe, aby ustrzec się przed ich działalnością lub zażywania kąpieli, ponieważ demony mogły wciągnąć i utopić człowieka. Z kolei w celu zapewnienia szczęścia i wszelkiej pomyślności pierwszą wodę po kąpieli noworodka należało wylać w samym środku dnia. Od zachodu słońca do świtu trwała pora sprzyjająca działaniu złych mocy i sił piekielnych. Do tego czasu wszelkie prace musiały być zakończone, a kłótnie rozstrzygnięte. Po zachodzie słońca nie można było zostawiać dziecięcych pieluszek na dworze, siać gryki, pożyczać sobie różnych przedmiotów oraz czerpać wody na kąpiel dla dziecka. Wieczorami mieszkańcy wsi schodzili się pod figurę i odmawiali modlitwy. Północ była uznawana za czas dominacji szatana i największą aktywność istot demonicznych. O dwunastej swoją działalność rozpoczynały wszelkiego rodzajuzmory, a z grobów wstawały strzygi. W Zaduszki wszystkie zmarłe dusze udawały się o tej porze do kościoła.

Księżyc

Od zarania dziejów srebrzyste światło księżyca budziło zachwyt, a jednocześnie niepokój ludzi. Wraz ze słońcem, księżyc był symbolem wszechświata, towarzyszył chrześcijańskim scenom Narodzenia i Ukrzyżowania oraz apokaliptycznym wizerunkom Matki Bożej. Często był traktowany jako żywa istota, z ludzką twarzą. Przypisywano mu umiejętności kierowania ludzkim życiem, wpływ na wiele ziemskich zjawisk oraz zdolności wróżebne.

W kręgu kultury słowiańskiej księżyc określano mianem miesiąca. W tradycji ludowej mówiono o nim również: błyszcz, kawalerskie słonko, łysy, rogacz czy miesiączek. Wierzono, że ma duży wpływ na zjawiska przyrodnicze, życie ludzi i zwierząt oraz świat istot nadprzyrodzonych. Szczególne związki z tą planetą przypisywano zwierzętom lunarnym, które pojawiały się i znikały tak jak księżyc, np. ślimak czy niedźwiedź. Wielowiekowa tradycja dotycząca prac ogrodniczych i polowych, ale również zbioru ziół, wykonywania przetworów, wędkowania, prac przy pszczołach, opierała się prawie wyłącznie na rytmie księżyca wyznaczonym nowiem, pełnią i kwadrami. Wiedzę w tym zakresie wykorzystywano już w starożytności o czym świadczą zapiski w wielu dziełach z tego okresu. Dla przykładu Kolumella zalecał by nawożenie gleby przeprowadzać między pełnią i nowiem, zaś Katon by nawóz wywozić kiedy nie ma Księżyca Według Pliniusza dla przycinania gałęzi żywopłotów najlepszy był okres po pełni, natomiast niektóre gatunki roślin należało siać przed pełnią. W oceniebadaczy kultury ludowej, znajomość wpływu rytmów Księżyca na przyrodę, ludzi, zwierzęta była najpowszechniejsza u Słowian, chociaż znano ją i stosowano również w wielu innych krajach Europy i Ameryki.

W kręgu kultury chrześcijańskiej księżyc był uważany za małą latarnię, która z Bożego rozkazu ma władać nocą i odmierzać czas. Wierzono, że jego światło jest niezbędne do życia ludzi, zwierząt i roślin, a niedobory, podobnie jak nadmiar mogą być przyczyną wielu chorób i dolegliwości.

Według powszechnego przekonania księżyc był bramą prowadzącą w zaświaty, miejscem przejściowym, zawieszonym pomiędzy niebem, ziemią i strefą podziemną. Tu właśnie tu zatrzymywały się osoby, które nie były ani dobre, ani złe, jak również wielcy pokutnicy – Adam i Ewa czy legendarny mistrz Twardowski. Na planecie tej przebywali grzesznicy, którzy chcieli odkupić swoje winy, zwłaszcza za złamanie podstawowych nakazów rządzących ludzkim życiem. Według podań ludowych światło księżyca budziło demony wodne. Podczas księżycowych nocy można było zobaczyć dusze snujące się w pobliżu cmentarzy i na rozstajnych drogach oraz czarownice zbierające zioła. Uaktywniały się równieżdiabłyi zmory domowe. W czasie pełni wzrastała aktywność wampirów, upiorówi wilkołaków.

Najbardziej tajemniczą cechą księżyca był cykl przemian, który dzielił się na kwadry, fazy, w czasie których następował wzrost lub zanik tej planety. Wierzono, że poszczególne fazy mają decydujący wpływ na wiele ludzkich poczynań. W okresie nowiu dobrze było wykonywać wszelkiego rodzaju prace gospodarskie, polowe, lecznicze i magiczne. W tym okresie zalecano aby odstawić dziecko od piersi, bo wtedy będzie ładne, urządzić wesele, liczyć pieniądze, potrząsać kiełbasą, by spowodować jej pomnożenie i budować studnie. Znane były też czynności zakazane, jak: siew zbóż, ścinanie siana, wyrzucanie obornika czy wykonywanie niektórych praktyk medycznych. Wierzono, że nów jest porą działalności czarownic, które na skutek spotęgowania swoich właściwości mogą sprowadzić na ludzi i zwierzęta choroby oraz inne nieszczęścia.

Okres pełni był kojarzony z wysypem grzybów. Warto też było zacząć prace polowe, siać zboża, groch, ziemniaki, rozpoczynać sianokosy, ścinać drzewa przeznaczone na budowę, wprowadzać się do nowego domu czy dokonywać zakupu inwentarza. Był to czas sprzyjający zawieraniu małżeństw i odstawianiu dziecka od piersi.Funkcjonowało też wiele negatywnych przejawów tego zjawiska. Księżyc w pełni był niebezpieczny zwłaszcza dla ciężarnych kobiet i małych dzieci, dlatego kołyski ustawiano w miejscu, gdzie nie docierały jego promienie. Powszechne było przekonanie, że w tym czasie uaktywniają się choroby psychiczne i nerwowe. Zbyt długie wpatrywanie się w księżyc mogło grozić utratą wzroku lub inną ciężką chorobą. Zakazane było sienie pszenicy i koniczyny, szczepienie drzewek owocowych i nasadzanie drobiu.

Szczególną uwagę zwracano na wpływ księżyca na organizm kobiety, przypisując mu ścisły związek z menstruacją i ciążą. Postrzegano go za ciało niebieskie związane z żeńskim elementem wszechświata. W kręgu kultury chrześcijańskiej uważano go za własność Matki Bożej. W apokryficznych podaniach Maryja ofiarowała świętemu Jerzemu księżyc jako nagrodę za obronę dziewiczej czci i walkę z szatanem.

Gwiazdy

Gwiazdy nazywano Bożym światłem i ozdobą nieba. Wykorzystywano je do przepowiadania przyszłości, zwiastowały niezwykłe wydarzenia, były otoczone nabożnym lękiem, podziwem i szacunkiem. W tradycji słowiańskiej uważano je za światło niebieskie – lampki lub pochodnie aniołów lub latarnie Pana Boga. Twierdzono też, że gwiazdy są otworami w niebie przez które mieszkańcy Ziemi mogą oglądać rajską światłość. Wierzono również, że są odpowiednikami dusz ludzi zbawionych, a także stanowią światło ludzkiego życia. Każdy człowiek miał swoją gwiazdę. W chwili narodzin anioł zapalał ją na niebie, a w momencie śmierci spadała z nieboskłonu. Najjaśniejszym światłem świeciły gwiazdy ludzi prawych, żyjących zgodnie z przykazaniami bożymi. Na widok spadającej gwiazdy w wielu regionach Polski wypowiadano trzykrotnie: Nie moja, by odwrócić od siebie zły los. Wierzono także, że gdy człowiek wyjątkowo bogobojny i szlachetny widząc spadające ciało niebieskie wypowie życzenie, ma dużą szansę na jego rychłe spełnienie. Spadające gwiazdy były zapowiedzią nieszczęść, kataklizmów, wojen i śmierci. Obserwując gwiazdy można było przepowiedzieć pogodę, przyszłe plony, ilość mleka, jaj i grzybów. Gwiazda jasno świecąca nad domem zwiastowała szczęście domownikom, a dla panny na wydaniu oznaczała rychłe zamążpójście.

Gwiazdom i zespołom gwiazd nadawano różnego rodzaju określenia, bardzo często zaczerpnięte z Ewangelii. Mleczna Droga była nazywana Drogą Matki Bożej, Drogą Świętych, Drogą Umarłych, Drogą do Betlejem czy Drogą do Jeruzalem. Wiele z nich symbolizowało Najświętszą Maryję Pannę. Szczególne miejsce w ludowych wyobrażeniach o gwiazdach zajmowała Gwiazda Betlejemska zapowiadająca narodziny Jezusa Chrystusa. Uważano, że powstała ona w chwili Zwiastowania, ale była niewidoczna dla mieszkańców Ziemi, aż do chwili narodzin Zbawiciela. Dzięki niej Trzej Królowie i pasterze znaleźli drogę do groty Narodzenia. Wyobrażano ją sobie jako dużą gwiazdę o pulsującym świetle i „ogonie” jak u komety. Wierzono, że będzie zwiastunką końca świata, a jej ponowne pojawienie się na nieboskłonie będzie znakiem wzywającym wszystkich na Sąd Boży. Gwiazda Betlejemska była postrzegana jako rodzaj drogowskazu, szczególnie w kolędach i pastorałkach. Do dnia dzisiejszego kojarzy sięze świętami Bożego Narodzenia, a w noc Wigilią zapowiada przybycie Świętego Mikołaja. Od niepamiętnych czasów wyklejana z papieru kolorowa gwiazda jest głównym rekwizytem odwiedzających nasze domy kolędników.


 

Żródła:

  1. Brzozowska-Krajka A.: ,Symbolika dobowego cyklu powszedniego w polskim folklorze tradycyjnym, Lublin: Wydaw. UMCS, 1994.
  2. Janicka-Krzywda U.: Zwyczaje, tradycje, obrzędy. Kraków: Wydawnictwo WAM – Księża Jezuici, 2013.
  3. Kowalski P.: Kultura magiczna. Omen, przesąd, znaczenie. Warszawa: Wydaw. Nauk. PWN, 2007.
  4. Kłosiewicz S..:  Przyroda w polskiej tradycji. Warszawa:   Sport i Turystyka – Muza SA,   2011.
  5. Wójtowicz M.: Etnografia Lubelszczyzny – ludowe wierzenia o wietrze. Dokument dostępny w Word Wide Web: http://teatrnn.pl/
Planety i żywioły – ich znaczenie w dawnej tradycji i obrzędowości ludowej

Matki Boskiej Gromnicznej

Źródło: blogoetnografii.pl


Jedno z najdawniejszych świąt maryjnych, znane najbardziej pod tradycyjną nazwą dnia Matki Boskiej Gromnicznej, definitywnie kończy czas obchodów Bożego Narodzenia. Milkną już kolędy, znikają z domów i kościołów choinki oraz szopki, kończy się okres wizyt duszpasterskich. Święto to obchodzone jest w kościele katolickim i prawosławnym, u ewangelików i w kościele starokatolickim. Obecnie, w sposób szczególnie uroczysty, poza Polską obchodzone jest w Hiszpanii, krajach Ameryki Południowej i Środkowej oraz na Filipinach. Swoją ludową nazwę przybrało od zwyczaju święcenia w kościołach, podczas wszystkich nabożeństw, grubych świec przybranych zielonymi gałązkami i wstążeczkami, zwanych właśnie gromnicami. Niegdyś świece te były wyłącznie woskowe i zapalenie ich w świątyni wypełniało wnętrze przyjemnym, aromatycznym zapachem. Nasi przodkowie byli przekonani, że nawet ten miodowy aromat miał działanie lecznicze – wzmacniające i uodparniające, ochraniające ludzi.

Podczas nabożeństwa uważnie obserwowano płonące świece, wysnuwając przewidywania pogody. Jeżeli wosk obficie z nich kapał, to oznaczało, że zima miała być jeszcze mroźna i długa. Jeżeli knoty skwierczały i paliły się nierówno, to zapowiadało częste burze letnie oraz obfite opady deszczu. Po poświęceniu w kościele starano się zanieść płonące gromnice do domu, by od tego poświęconego ognia rozpalić ogień domowy, co miało zapewnić miłość i zgodę w rodzinie. Jeżeli, pomimo sprzyjających warunków, gromnica zgasła komuś po drodze, to wróżyła śmierć któregoś z domowników. Jeżeli pogoda nie pozwalała nieść płonącej gromnicy, zapalano ją powtórnie w obejściu, patrząc przy tym pilnie w którą stronę pochyli się jej płomień: jeżeli w stronę chlewu czy obory, to należało pilnować zwierząt; jeżeli stronę stodoły, to należało rozważnie rządzić plonami, bo najlepsze nie będą łaskawe; jeżeli w stronę bramy lub furtki, to należało strzec się złodziei, a jeżeli w stronę drzwi wejściowych chaty – to ktoś odejdzie przez nie na stałe tego roku.

Gospodarz, trzymając i osłaniając zapaloną gromnicę obchodził całe podwórze oraz domostwo dookoła, wszędzie tam gdzie mieszkali ludzie i przebywały zwierzęta, klękając na każdym progu, upuszczając nań kroplę wosku ze świecy, aby złe moce i nieszczęścia nie miały przystępu do zagrody. W stajni oraz oborze znakiem krzyża wykonanym gromnicą błogosławił konie i bydła, a na podwórzu odcinał kawałeczek świecy od spodu i dawał psu, aby zawsze był czujny oraz dobrze pilnował obejścia. W izbie kuchennej, stanowiącej serce chaty, gospodarz ostrożnie wypalał lub osmalał znak krzyża na głównej belce podtrzymującej konstrukcję dachu, zwanej tramem, tragarzem czy siestrzanem. Zgaszoną gromnicę przechowywano z należnym szacunkiem – leżącą obok pasyjki i świętych figurek na ołtarzyku domowym, wetkniętą za zawieszony pod kątem obraz święty, w szufladzie komody lub w skrzyni.

Gromnica była niezbędna w każdej rodzinie, w każdym gospodarstwie, towarzyszyła każdemu człowiekowi od narodzin do chwili śmierci. Powszechna do dzisiaj jest wiara, że z jej światłem lżej jest człowiekowi umierać, dlatego konającym wkładano do ręki zapaloną świecę. Opowieści ludowe głoszą, że Matka Boska bierze pod płaszcz swej przemożnej opieki wszystkie sieroty, ale szczególnie te, których matki umierały trzymając w stygnącej dłoni płonącą gromnicę. W tradycji ludowej gromnica była niezastąpioną bronią przed żywiołami, burzą, piorunami i ogniem. W czasie burz i nawałnic obchodzono z nimi zagrodę i poszczególne pomieszczenia, a następnie ustawiano płonące w oknie. Wierzono, że światło gromnicy prostuje drogi członkom rodziny rozrzuconym po świecie i prowadzi ich szczęśliwie do domu. Częstym zabiegiem leczniczym było połykanie dymu po zgaszeniu gromnicy, co miało zapobiegać psuciu się zębów i bólowi gardła. Kawałki zastygłego wosku z gromnicy cieśle wkładali pod podwalinę lub między belki nowo budowanego domu na szczęście, jako rodzaj magicznej ochrony.

W tym dniu wróżono o pogodzie i pomyślności w gospodarstwie. Wierzono, że mróz w dniu Gromnicznej zapowiada dobre urodzaje dla zbóż, a słoneczny i pogodny dzień wróży dużo miodu w ulach i obfite plony. Złym prognostykiem były roztopy, chlapa i roztaje, bo świadczyły o kiepskich urodzajach. Długie sople przy dachach zapowiadały niezwykły urodzaj marchwi, a szron pokrywający drzewa – bogaty zbiór owoców na jesieni. Gromnice jako środek zapobiegający piorunom zostały wyparte przez upowszechnione w drugiej połowie XX wieku piorunochrony. Pierwsze takie instalacje zaczęły pojawiać się już w drugiej połowie XVIII wieku, długo jednak nie były darzone pełnym zaufaniem. Przez lata całe w tradycji wiejskiej panowało przekonanie, że gromnica i bicie w dzwony kościelne skuteczniej chronią przed piorunem, niż druty – które bardziej mogą ściągać gromy z nieba.

Matka Boska i wilki

W tradycyjnej kulturze ludowej z wyobrażeniem Gromnicznej związane są stare podania i legend dotyczące wilków. Z jednej strony wierzono, że to właśnie Święta Panienka odpędza światłem gromnicy watahy wilków od siedzib ludzkich, a w razie potrzeby nawet zatrzymuje stado w biegu. Znajdowało to odbicie w wizerunkach Gromnicznej, przedstawiających Matkę Bożą z płonącą gromnicą w ręku wśród stada przerażonych wilków. W dniu Matki Boskiej Gromnicznej nikt nie ważył się wychodzić do lasu, w obawie przed rozzuchwalonymi wilkami. Jednocześnie dawni mieszkańcy wsi, żyjący w ścisłej symbiozie z naturą, uznawali prawo wilków – jak każdego innego stworzenia bożego – do istnienia, drapieżności, konieczności zdobywania pożywienia i walki o przetrwanie, a tym samym do opieki boskiej. Mówi o tym znana do dzisiaj, powtarzana w różnych wersjach legenda.

W mroźne, zimowe noce szczególnie jeden wilk dał się we znaki gospodarzom, porywając owce i cielęta z zagród. W końcu chłopi licznie się zgromadzili i zaczęli polowanie na drapieżcę, chcąc go zabić. Na swojej drodze spotkali niespodziewanie  kobietę i zapytali, czy nie widziała wilka. Wtedy niewiastę otoczył blask i chłopi poznali w niej Matkę Bożą. Ta zaś powiedziała, że wilka ani nie widziała, ani nie zamierza go wydać prześladowcom, a nakazuje im zajrzeć w swoje serca i tam poszukać, jakiego wilka kto nosi. Po tej przestrodze Madonna odesłała mężczyzn do swoich domów.

Gdy chłopi odeszli, rozważając słowa Matki Bożej, spod jej rozłożystego płaszcza wyłonił się łeb wilczy. Matka złajała wilka, ale jednocześnie przytuliła i pogłaskała, gdyż wilcza niedola również głęboko poruszyła jej serce.

Nie wywołuj wilka z lasu…

To powszechnie używane do dzisiaj powiedzenie jest echem dawnych przekonań, że niektóre słowa mają magiczną moc i wypowiedziane głośno posiadają siłę sprawczą, stają się faktem lub czynem. Wierzono, że samo wypowiedzenie nazwy groźnego zwierzęcia może je ściągnąć, przywołać do domu lub zagrody. Niebezpieczeństwo przyciągnięcia wilków można było wywołać zwłaszcza  przez motanie przędzy i przędzenie nici, dlatego kobiety wystrzegały się tego zajęcia w dniu Matki Boskiej Gromnicznej. Wierzono, że w tym dniu wilczysko może szczególnie łatwo zaplątać się w takie nici, skutkiem czego będzie potem trzymał się zagrody czyli będzie wokół niej krążył i przez cały rok wyrządzał w szkody.

Przysłowia i powiedzenia

  • Gromnica, zimy połowica.
  • Gdy na Gromnicę z dachu ciecze, zima się jeszcze powlecze.
  • Gdy słońce świeci na Gromnicę, to przyjdą większe mrozy i śnieżyce.
  • Gdy na Gromniczną mróz, chowaj chłopie sanie, szykuj wóz.
  • Na Gromniczną niedźwiedź budę naprawia albo rozwala.
  • Bierze wilk i znaczone owce.
  • Kto z wilkami żyje, z wilkami wyje.
  • Mów wilkowi pacierz, a wilk woli kozią macierz.
  • Natura ciągnie wilka do lasu.
  • Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka.
  • I wilk syty, i owca cała.
  • Słuchać jak bajki o żelaznym wilku.
  • Wilkiem patrzeć.
  • Wilk w owczej skórze.
  • Wilcze prawo.Jeśli nie wilk szary, no to pies albo kot bury (jeżeli nie coś, o czym mowa, to coś jednak zbliżonego).
  • Mówiąc za wilkiem, mówmy i za baranem (sprawiedliwość nakazuje wysłuchać obu stron).
  • Wilczy ogródek (miejsce z przynętą, pułapka na wilki).
  • Wilk go ozionął (omamił, otumanił, zaćmił rozum, zaczarował wzrokiem).
  • Pora między psem a wilkiem (szara godzina, kiedy zmrok już zapada, ale nie jest zupełnie ciemno).
  • W dniu Panny Gromnicznej bywaj zdrów, mój śliczny! (skończyła się pora na zaloty)
Matki Boskiej Gromnicznej

Symbolika ognia ziemskiego w kontekście święta Matki Boskiej Gromnicznej

Źródło: muzeum-radom.pl


Drugiego lutego w Polsce obchodzono święto Matki Boskiej Gromnicznej. Muzeum Wsi Radomskiej, pielęgnując dziedzictwo kulturowe przede wszystkim warstwy chłopskiej, po raz kolejny przybliżyło adekwatną specyfikę obrzędową związaną z ową datą. Warto więc przypomnieć symbolikę podstawowego atrybutu Gromnicznej jakim jest ogień.

W dawnym sposobie myślenia chłopów obraz świata jest złożony z elementów, z których każdy ma określone znaczenie. W literaturze fachowej sposoby ich odczytywania analizuje się przy pomocy pojęcia mitu. Mit kreuje i uzasadnia nawet te aspekty rzeczywistości kultury wsi, które na pozór kierują się wyłącznie wymogiem pragmatyczności i funkcjonalności. W świadomości jego użytkownika zawsze wyprzedza on wykorzystanie praktyczne danej rzeczy. Mit wyjaśnia znaczenie dostrzeganych i nazwanych aspektów rzeczywistości nadając im odpowiednią rangę i umieszczając w odpowiednim miejscu w systemie mentalnym. Jak zatem tradycyjne społeczności chłopskie tłumaczyły fenomen ognia? Jakie przypisywały mu znaczenie i właściwości? Ażeby odpowiedzieć na to pytanie, należy rozpatrywać je w kontekście ludowego mitu kosmogonicznego i związanej z nim kosmologii, ponieważ przekazy tego rodzaju określiły percypowanie ognia.

Człowiek jako jedyna istota na Ziemi, nauczył się rozniecać i użytkować ogień. Dzięki niemu ludzie mogli oddzielić się od natury i zacząć być istotami „kulturalnymi”, które potrafią skutecznie przekształcać i porządkować rzeczywistość. Opanowanie tajemniczego żywiołu, jego niezbędność i sprawianie ciągłego zagrożenia dodatkowo wzmocniło przypisywanie mu szczególnej pozycji. Zarówno pisane źródła średniowieczne, jak i późniejsze przekazy nie pozostawiają wątpliwości, że kult ognia jest u dawnych Słowian kwestią pierwszorzędną, a żywioł zyskał rangę boską.

Przed wprowadzeniem chrześcijaństwa bogiem ognia ziemskiego używanego przez człowieka był Swarożyc zwany też Radogostem. W późniejszych etapach kultury ludowej jego funkcje przejął Chrystus zwany Panem i Jezusińkiem, ale nadal używano wobec ognia po prostu miana boga. W mitach początkowo ogień zawsze jest własnością bogów i przypisany jest wyłącznie do krainy zaświatowej, w przypadku Słowian niebiańskiej. Według dawniejszych przekazów bóg burzy Perun, później Bóg zesłał ludziom ogień lub nauczył go niecić dla ich wygody.

Związki i utożsamianie przez chłopów ognia z istotami nadprzyrodzonymi niosło ze sobą poważne konsekwencje. Ogień płonący w domostwie wyznaczał najświętsze miejsce rodziny i domu. Był istotą żywą, która myśli, czuje, mówi i jest aktywna,  stara zachowywać się bowiem zgodnie z zamierzeniami postaci wykorzystujących go jako środek oraz adekwatnie do traktowania przez ludzi. Ognia nie wolno było kalać poprzez plucie, sikanie, kaleczenie wkładaniem weń ostrych przedmiotów i obrażanie przez odwracanie się do niego plecami czy przeklinanie w jego obecności. Rozniecano ogień w sposób rytualny witając go modlitwą i znakiem krzyża, a w trakcie palenia karmiono i pojono. Nie można było ognia gasić wodą czy zalewać pomyjami, bo powinien dopalić się samoistnie. Stosowane niekiedy ugaszanie odbywało się wraz z wypowiadaniem modlitw, pożegnalnych formuł, rozgarnianiem żaru na krzyż, wrzucaniem ofiar, kropieniem święconą wodą. Łatwo można było go rozgniewać do tego stopnia, że w zemście spalał chałupę, ale i udobruchać modlitwą i ofiarą, skłaniając do dobroczynnej współpracy.

Etnos słowiański był najbardziej związany z rolnictwem ze wszystkich ludów Indoeuropejskich. Ogień nie tylko dawał ciepło i światło, ale służył do trzebieży lasu pod uprawne pola, suszenia wilgotnego zboża na owinie, przygotowywania strawy i odpędzania dzikich zwierząt oraz demonów zagrażających zasiewom. Dla społeczności tradycyjnych pojawienie się światła i ognia stanowiło jeden z podstawowych warunków do założenia domu. Człowiek mógł wtedy objąć przestrzeń działalnością cywilizacyjną nadając ład otoczeniu.

Symbolika ognia nieconego przez człowieka była więc dwuznaczna. Uważano go za istotę świętą, błogosławioną, czystą i nieskalaną, godną najwyższego szacunku. Jawił się jako dawca życia, niezbędny opiekun, obrońca człowieka, wokół którego koncentruje się egzystencja. Dlatego też symbolizował dom. Z powodu wykorzystywania w gospodarstwie  i rzemiośle oraz kojarzenia go ze złotem, pozytywnie rozumiany ogień był sprawcą dobra, szczęścia i bogactwa. Posiadał umiejętność niszczenia wrogich sił śmierci i nocy, symbolizując zwycięstwo. Pełnił rolę oczyszczającą zarówno w sensie fizycznym  (np. wypalanie przestrzeni), jak i duchowym (np. rytualne skoki nad ogniem, przepędzanie przezeń bydła przed pierwszym wiosennym wypasem, rzeka ognista, którą dusza zmarłego musi przebyć, aby dostać się do zaświatów). Kojarzył się z odmładzaniem i zdrowiem, dlatego też stosowano go w zabiegach leczniczych, tym bardziej że miał wypędzać choroby, które czuły przed nim strach. Stanowił symbol płodności, wierzono bowiem, że powoduje urodzaj zboża i innych roślin uprawnych.

Symbolika ognia ziemskiego w kontekście święta Matki Boskiej Gromnicznej