Palenie Judasza

Autor: Łukasz Smyrski. Źródło: http://archiwum.wiz.pl/2000/00044000.asp

Artykuł pochodzi z „Wiedzy i Życia” nr 4/2000


Dla chrześcijan wszystkich obrządków święta Wielkanocy są okresem, gdy wciąż na nowo przeżywana jest śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Zanim jednak kapłani odprawią mszę rezurekcyjną, wierni uczestniczą w trzydniowym misterium. W Wielki Czwartek rozważają sceny ostatniej wieczerzy i Judaszowej zdrady, w Wielki Piątek towarzyszą Jezusowi w ostatniej wędrówce na Golgotę, by w sobotę wziąć udział w obrzędach święcenia ognia i wody, a w końcu zaśpiewać uroczyste alleluja.

Niedziela wielkanocna przypada w pierwszą niedzielę po pełni księżyca, po tym jak dzień równoważy się z nocą. Jest to zatem okres przesilenia wiosenno-zimowego, kiedy przyroda powraca do życia po zimowej przerwie. Czas przełomu tradycja ludowa uważa za szczególnie niebezpieczny. Wtedy uzewnętrzniają się w naturze siły, najogólniej mówiąc, nie sprzyjające człowiekowi. Dlatego zwłaszcza w tym okresie ludzie powinni się starać o pomyślność na następne tygodnie i miesiące. Stąd w kulturze ludowej, która z jednej strony jest wierna kalendarzowi naturalnemu, a z drugiej tradycji religijnej, w okresie wielkanocnym jest tak dużo obrzędów, zwyczajów i ceremonii służących nie tylko rozpamiętywaniu wydarzeń Męki Pańskiej.

Wiele obrzędów już zanika. Jednym z nich jest wieszanie, palenie i topienie kukły wyobrażającej biblijnego Judasza. Niegdyś zwyczaj bardzo rozpowszechniony, zwłaszcza w Małopolsce, dziś zachował się przede wszystkim w pamięci ludzi i nielicznych już, ostatnich żywych tradycjach w okolicach Przemyśla.

We wsi Pruchnik (województwo podkarpackie) tradycja palenia Judasza jest wciąż nieodłącznym elementem obrzędowości Wielkiego Tygodnia. Bierze w niej udział większość mieszkańców tej dużej wsi, ale w przygotowaniach do obrzędu uczestniczy tylko nieliczna grupa mężczyzn. Po wielkoczwartkowej liturgii, kiedy wszyscy udają się do swoich domów, oni zmierzają do gospodarstwa, w którym znajduje się przygotowana wielkich rozmiarów słomiana kukła.

Kiedy zapada noc, a wszelki ruch ustaje, rozpoczyna się pierwsza część obrzędu. Mężczyźni wynoszą kukłę Judasza z gospodarstwa i w skupieniu niosą ją przez uśpioną wieś. Orszak dochodzi do centralnego miejsca we wsi. Między kościołem a rynkiem na jednym z drzew w ciemności i bez zbędnych słów Judasz symbolicznie dokonuje żywota. Uczestnicząc w tej ceremonii, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z uzupełnieniem biblijnej sceny, a zarazem zasadą ludowej sprawiedliwości, która wbrew chrześcijańskiej etyce często nie pozwala pozostać winnemu bez zasłużonej kary.

Następnego dnia, w Wielki Piątek, wokół powieszonego Judasza od rana gromadzą się ludzie. Prysł już jednak nastrój powagi sprzed kilku godzin. Całe wydarzenie zaczyna nabierać cech widowiska. Wisząca kukła przede wszystkim śmieszy i bawi. I nic dziwnego – jej prostota, wyeksponowanie niektórych elementów ciała, charakteryzacja twarzy mają najwyraźniej rozbawić. Bawi więc wielkość samej kukły, jej twarz nawiązująca do semickiego wyglądu – Judasz przecież był Żydem – przede wszystkim nieproporcjonalny do reszty głowy nos, przypominający kształtem i kolorem fallusa. Judasz trzyma w ręku worek wypełniony drobno tłuczonym szkłem, którego pobrzękiwania przypominają ciągle o srebrnikowej zdradzie. Dzieci, które gromadzą się szczególnie licznie, nie szczędzą razów i kamieni wisielcowi, a także strzałów z broni napełnionej wodą.

Mimo tak widowiskowego i ludowego charakteru możemy doszukiwać się w całym wydarzeniu pewnych ewangelicznych analogii. Jak Poncjusz Piłat kazał umieścić tabliczkę na krzyżu z napisem Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski, tak na kukle wielkimi literami także wypisany jest rodzaj winy: Judasz zdrajca. Jak żołnierze szydzili z wiszącego na krzyżu Jezusa, tak społeczność Pruchnika drwi z powieszonego na drzewie Iskarioty.

Przed południem w pobliżu powieszonego Judasza gromadzi się coraz więcej ludzi oczekujących na osądzenie zdrajcy. Pomiędzy dziećmi przeciska się człowiek, który będzie pełnił rolę sędziego. Jest to postać z wioskowej społeczności, ale – jak mówią sami uczestnicy obrzędu – trochę inna niż wszyscy. Owa „inność” ma podkreślić niezwykłość całego wydarzenia. Podekscytowanie staje się coraz większe; pętla zostaje przecięta, a Judasz z wysoka spada na ziemię. Rozpoczyna się sąd. Sędzia wygłasza formułę: Judaszu, jak ty wydałeś za 30 srebrników, tak ja ci wymierzam 30 razów. I wśród głośnego liczenia zebranych trzydzieści razy uderza drewnianą pałą leżącą kukłę. Po tym porywają ją dzieci i ciągną po całej wsi, krzycząc i uderzając w nią kijami. Scena sądu powtarza się trzy razy: w miejscu, gdzie Judasz zawisł na drzewie, przed kościołem parafialnym i w rynku.

Teraz zaczyna się ostatni etap całego wydarzenia. Dzieci porywają Judasza i ciągną go poza wieś. Wszyscy zatrzymują się na moście. Sędzia podpala kukłę, a kiedy ogień ją trawi, zostaje zrzucona do rzeki. Zebrani tak szybko, jak pojawili się w tym miejscu, powracają do wsi obrzęd i widowisko zakończyło się. Wieczorem znów wszyscy spotkają się na wielkopiątkowym nabożeństwie.

Czym jest opisana tradycja – formą widowiskową, przejawem religijności czy przedchrześcijańskim reliktem? Wydaje się, że każda odpowiedź jest dobra. W swojej zewnętrznej postaci to niewątpliwie niezwykle widowiskowy element religijności ludowej. Znajdują się w nim jednak archaiczne pierwiastki, świadczące o dużo wcześniejszej genezie tego obrzędu. Zwróćmy uwagę na kilka z nich.

Początek wiosny jest okresem szczególnie nasilających się zabiegów magicznych, mających na celu obłaskawienie natury i zapewnienie letniego urodzaju. Podczas wieszania, palenia i topienia Judasza wiele czynności wskazuje na taką właśnie magiczną praktykę. Już sam fakt wypełnienia kukły słomą przypomina o jej „rolniczym” charakterze. Falliczny kształt nosa Judasza także nawiązuje do symboliki płodności. Wykorzystanie motywów fallicznych w tradycji ludowej jednoznacznie kojarzy się z pobudzaniem, wzrostem i wegetacją.

Etnografowie wskazują także na jeszcze jeden aspekt całego wydarzenia – ofiarę dla przyrody. Zasadniczą treścią całego obrzędu jest przecież symboliczne zabicie człowieka, dzieje się tak nawet dwukrotnie: najpierw przez powieszenie, bez żadnego dodatkowego rytuału jest to tylko wykonanie sprawiedliwego wyroku. Następnego dnia Judasz umiera po raz drugi, już na oczach całej wiejskiej społeczności. Kukła jest wynoszona poza granice wsi i dopiero tam palona i wrzucana do rzeki. Pojawia się zatem jeszcze jeden wątek interpretacyjny: ogień i woda. Te dwa żywioły w swojej symbolicznej postaci zawsze mają moc oczyszczającą i kojarzą się z możliwością kontaktu czy porozumienia z siłami z innego świata.

Wieszanie Judasza jest echem bardzo starej tradycji. Współcześnie niewątpliwie stało się obrzędem i zwyczajem o charakterze religijnym ma przecież przypominać sceny poprzedzające Mękę Chrystusa. Jednak sam nastrój uczestników obrzędu, powszechna wesołość towarzysząca paleniu i topieniu kukły Judasza ma jeszcze inny wymiar, przez uczestników obrzędu chyba już nie uświadamiany. Pod powłoką chrześcijańskiego zwyczaju skryły się starsze treści walki z naturą i prób jej przebłagania dzięki magii i składanym jej ofiarom. Wiadomo przecież, że wiele współczesnych obrzędów i zwyczajów ludowych jest schrystianizowaną formą dawnych rytuałów. Tak stało się też z opisaną, a zanikającą już Judaszową tradycją.


Mgr ŁUKASZ SMYRSKI jest doktorantem w Katedrze Etnologii i Antropologii Kulturowej Wydziału Historycznego UW.

Reklamy
Palenie Judasza